Oglądasz posty wyszukane dla hasła: Jak sadzić las





Temat: lesna dzialka zacieniona - co sadzic?
Witam na forum Gazety!
Zalesiona działka to nie kłopot, jak uważa wielu właścicieli, ale znaczne
ułatwienie. Większość roślin ogrodowych to gatunki które w naturalnych
stanowiskach rosną w lasach lub na ich obrzeżach, stąd większość bylin i
krzewów ozdobnych doskonale nadaje się do uzupełnienia zalesionej działki.
Przed nasadzeniami dobrze jest wzbogacić, podloże torfem kompostem i
rozdrobniona korą, a na glebach piaszczystych i jałowych także nawieźć ziemi
próchniczej.
Być może niektóre miejsca są zbyt ciemne, aby mogły się tam rozwijać
nawet cieniolubne gatunki. Należy wówczas wyciąć kilka najgorzej wyglądających
drzew, aby lekko prześwietlić nasz niewielki las.

Z roślin możemy tworzyć barwne kompozycje i rabaty, tak dobierając
gatunki, aby były dekoracyjne przez cały rok. W widniejszych miejscach możemy
dosadzić również krzewy takie jak rózaneczniki, które najlepiej rosną w lekkim
ocienieniu i podwyższonej wilgotności, które daje zalesiona działka.

Przed wyborem gatunków sprawdźmy, jakie warunki panują w naszym lesie.
Po pierwsze czy jest to las sosnowy czy liściasty. W lasach szpilkowych
warunki świetlne zmieniają się niewiele w ciągu roku, natomiast w lasach
liściastych wiosną zanim pojawią się na drzewach liście jest w nich bardzo
widno, natomiast latem znacznie ciemniej. W lasach liściastych szczególnie, gdy
drzewa rosną gęsto najlepiej sprowadzają się rośliny kwitnące wczesna wiosną. W
lasach takich jest znacznie wilgotniej, a gleba jest bardziej żyzna i zasobna w
składniki próchnicze.
Pod drzewa iglaste:
Barwinek pospolity, gajowiec żółty, narecznice, poziomówka indyjska,
kokoryczki, kosmatki, wrzośce (widniejsze miejsca) i różaneczniki.

Pod drzewa liściaste:
Cebulica syberyjska, marzanka wonna, konwalia majowa, Przylaszczki, serduszka
wspaniała, tiarella sercowata, zawilec gajowy, miodunka plamista, kokorycz
pusta i pełna, funkie, cieszynianka wiosenna. Z krzewów dobrze rośnie większość
gatunków nie wymagających silnego nasłonecznienia takich jak np. bzy koralowe.
Krzewy należy sadzić w widniejszych miejscach, aby się nie wyciągały. Mogą one
stanowić tło dla niższych roślin rabatowych.
Doskonale wyglądają wspinające się na drzewa bluszcz pospolity i winobluszcze,
a także niektóre gatunki powojników i wiciokrzewów. Mogą one stanowić doskonale
uzupełnienie bylinowych kompozycji i wnoszą do lasu element „tajemniczości”.
Jurek






Temat: Pod sosnami
Większość roślin ogrodowych to gatunki które w naturalnych stanowiskach rosną
w lasach lub na ich obrzeżach, stąd większość bylin i krzewów ozdobnych
doskonale nadaje się do uzupełnienia zalesionej działki. Przed nasadzeniami
dobrze jest wzbogacić, podloże torfem, kompostem i rozdrobniona korą, a na
glebach piaszczystych i jałowych także nawieźć ziemi próchniczej.
Być może niektóre miejsca są zbyt ciemne, aby mogły się tam rozwijać
nawet cieniolubne gatunki. Należy wówczas wyciąć kilka najgorzej wyglądających
drzew, aby lekko prześwietlić nasz niewielki las.

Z roślin możemy tworzyć barwne kompozycje i rabaty, tak dobierając
gatunki, aby były dekoracyjne przez cały rok. W widniejszych miejscach możemy
dosadzić również krzewy takie jak rózaneczniki, które najlepiej rosną w lekkim
ocienieniu i podwyższonej wilgotności, które daje zalesiona działka.

Przed wyborem gatunków sprawdźmy, jakie warunki panują w naszym lesie.
Po pierwsze czy jest to las sosnowy czy liściasty. W lasach szpilkowych
warunki świetlne zmieniają się niewiele w ciągu roku, natomiast w lasach
liściastych wiosną zanim pojawią się na drzewach liście jest w nich bardzo
widno, natomiast latem znacznie ciemniej. W lasach liściastych szczególnie, gdy
drzewa rosną gęsto najlepiej sprowadzają się rośliny kwitnące wczesna wiosną. W
lasach takich jest znacznie wilgotniej, a gleba jest bardziej żyzna i zasobna w
składniki próchnicze.
Pod drzewa iglaste:
Barwinek pospolity, gajowiec żółty, narecznice, poziomówka indyjska,
kokoryczki, kosmatki, wrzośce (widniejsze miejsca) i różaneczniki.

Pod drzewa liściaste:
Cebulica syberyjska, marzanka wonna, konwalia majowa, Przylaszczki, serduszka
wspaniała, tiarella sercowata, zawilec gajowy, miodunka plamista, kokorycz
pusta i pełna, funkie, cieszynianka wiosenna. Z krzewów dobrze rośnie większość
gatunków nie wymagających silnego nasłonecznienia takich jak np. bzy koralowe.
Krzewy należy sadzić w widniejszych miejscach, aby się nie wyciągały. Mogą one
stanowić tło dla niższych roślin rabatowych.
Doskonale wyglądają wspinające się na drzewa bluszcz pospolity i winobluszcze,
a także niektóre gatunki powojników i wiciokrzewów. Mogą one stanowić doskonale
uzupełnienie bylinowych kompozycji i wnoszą do lasu element „tajemniczości”.
Jurek





Temat: Pierwsze oznaki wiosny
Mjocie i reszta, co to zakradacie się do lasów odgarniając wywalone przez
wieśniaków i miastowych śmieci, aby dobrać się do klaczy pięknych konwalijiii.
Pamiętajcie, że sadzimy je płytko tuz pod powierzchnia ziemi co najwyżej na 3-5
cm, nie głębiej. Pani Krauze (alfa i omega od cebulowych i kłączowych) radzi je
sadzić jesienią, ale tak jak piszecie konwalii wszystko jedno prawie zawsze się
przyjmuje, pod warunkiem ze nie ruszyła z wegetacją.
A wiosna właśnie w odwrocie i tu w tej Warszawie jej nie widać. Wczoraj
odwiedziłem moje młodzieńcze odstępy w PK czyli Kampinosie i co ?
Ha!!! po raz pierwszy podczas moich zapisków prowadzonych od 1970 roku
znalazłem 28 marca wygrzewające się na słońcu żmije! Co ciekawe same samce.
Chyba szpanowali przed pciom przeciwną swe zahartowanie. Temperatura podłoża,
tam gdzie rozwalały na słońcu swe ciałka podłużne i piękne wynosiła 15C,
powietrza 19 zaś one nagrzały się do ponad 30C!. Wszystkie pięknie wyglądały,
czego nie mogę powiedzeń o innych gadach, które łapie po zimowym śnie.
Szczególnie gniewosze są w opłakanym stanie wyglądają jak uciekinierzy z obozów
koncentracyjnych – żebra na wierzchu. Żmije natomiast tłuściutkie ze ho! Muszą
mieć tu świetne warunki i żarła w bród. Z czego się cieszę bo żmija to cudowne
stworzenie! Natomiast co do reszty to cisza! Nawet żaba trawna, której skrzek
tworzy się w jajowodach już podczas zimowania, jeszcze nie wyległa na całego!
To dziwne, bo mam zapiski ze czasem spotykałem je już pod koniec lutego! A tu
cisza, tylko w dwóch miejscach w zacisznych bajorach znalazłem nieśmiało
bulgoczące samce. Ale do prawdziwych godów daleko.
Tym czasem mój kumpel z Anglii przysłał mi mapę pogody z której wynika, że pani
zima wraca – angielski humor!
Z ptaków też nie wiele widziałem! Cisza jakaś okrutna, oczywiście zięby i inne
wcześnie gniazdujące ptaszyny cos tam gadają, ale las jest jeszcze na dobre
uśpiony. Nie kwitną wawrzynki wilczełyka co napełniają las niesamowitym aż
mdłym zapachem – co jest? może tam u was na zachodzie jest bardziej wiosennie???
Pozdrowienia,
Jurek




Temat: co z choinką po Świętach ?
Nie płaczcie po choinkach
Sława!

Częściowo z powodów opisanych przez moich znakomitych poprzedników...

Ale również dlatego, że choinki nawet z bryłą ziemii nawet dobrze ukorzenione
są poddawane w mieszkaniu dość extremalnym testom na przetrwanie...

Nawet gdyby takie przeżyło..?

To jest ono tak bardzo osłabione, że przez kilka lat bedzie rosło bardzo marnie
i w tym czasie będzie jedynie pożywką dla wszelkich patogenów...

Gdy moja plantacja była jeszcze mała, to wykopywałem świerki do wiadra z
piaskiem, ale tylko po to aby dłużej stały w mieszkaniu...

Dlatego nie uważam, takich praktyk za nieuczciwe, choć sprzedawca powinien
wybić taki pomysł klientowi z głowy...

Za wielkie nieporozumienie uważam również kupowanie świerka i potem wysadzanie
go na skwerach, bo świerk pospolity jest NAJGORSZYM GATUNKIEM IGLASTYM DLA MIAST

Pozatem urządzanie zieleni miejskiej, czy osiedlowej jest zagadnieniem dość
złożonym i nie powinno być realizowe w sposób dziki, jestem liberałem i
miłosnikiem iglastych, ale bez wyrządzania szkód w otoczeniu.

Gdy ktoś chce posadzić drzewo w ogrodzie, to raczej powinien kupić dobrze
przygotowaną zdrową sadzonkę i odpowiedniego gatunku...

Pamiętajcie, ze lasy oszczędzacie tylko kupując choinkę ciętą!

Bo na 1ha sadzi się przy urządzaniu lasu standartowo do 10 000 szt, z których
przed upływem 10 lat trzeba wyciąc minimum połowę, bo któż widział las z e
dorodnymi świerkami co 1m..?

Podobne obsadzenia dla sosny pospolitej to nawet 20 000/ha, a do wieku rębnego
ca 100 lat zostaje ca 1000, więc 90% posadzonych przy zakładaniu lasu drzew
wycina się...

Bo las uprawia się podobnie jak marchewkę, którą sie przerywa...

Pożytki lasu sa nastepujące:

1. Choinki w rozmiarach od 1m do 7m i wiecej
2. żerdzie
3. papierówka
4 asortymenty tartaczne

Zatem własnie zużywając papier i tekturę, kupując cięte choinki, drewno w
dowolnych postaciach finansujesz zalesianie...

Tak więc drewno jako budulec, drewno jako opał, drewno( papier, tektura) jako
opakowania, choinki ciete i naturalne i jeszcze odpady: jak stroisz, kora (
chronisz torfowiska), trociny....

Gdy ich używasz, kupujesz te materiały to finansujesz lasy!

Pozdrawiam!

Maciek




Temat: Hotel Tenerife Tour
Od 4 stycznia jestem na Teneryfie w hotelu Tenerife Tour, pytajac o ktory
zainicjowalam watek.
Hotel jest sredniej klasy bez rewelacji, ale ma kilka zalet. Bungalowiki sa
zatopione w zieleni i to duza przewaga nad Punta del Rey, ktory jest po
sasiedzku. Baseniki sa jak na stronie hotelu, maja lodowata wode. Generalnie
ciesze sie z wyboru choc o luksusach trudno mowic. jedzenie jest szczegolnie
kiepskie na sniadanie . Parowki w smaku nie przypominaja naszych, codzienie
zestaw ten sam, jajecznica lub jajo sadzone, jajko na twardo, fasolka po
bretonsku (powiedzmy), `pomidory, marmolady, ser zolty, musli, mleko,owoce jak
z puszki, masa pysznych pomidorow, kilka rodzajow niezjadliwych wedlin. Kolacje
duzo lepsze. Polecam pomidory w ilosciach hurtowych i oliwki. Pysznosci. Poza
tym byl juz krolik, kurczak z ryzem, zeberka, ryby i in. wybor jest ok. osoby
nie jedzace miesa moga miec problem.
siedziec 2 tyg w Las Caletillas ok 2 km od Candelarii to pomylka dlatego
polecam wypozyczenie auta. Oasis, ktorym wspolpracuje Ecco dostarczylo
znajomym uto z 2 godz opoznieniem. my zdecydowalismy sie na autko z
wypozyczalni wspolpracujacym z hotelem. nie bylo kaucji ale umowa po
hiszpansku. Przemily pan z wypozyczalni mowi, jak wiekszosc tu, jedynie po
hiszpansku a angielski uzywa w formie: you accident you pay 120 km you 140 km
accident you pay. Generalnie jesli przestrzegasz znakow nie ma obaw. jesli Cie
zlapia lub masz wypadek to Twoja broszka i ubezpieczenie tego nie pokrywa.

cena za wypozyczenie Citorena Saxo na 2 dni to 57 eur. najlepiej wziac od razu
na tydzien. drogi sa rewelacyjne. miejsc do zobaczenia tyle, ze nie sposob sie
nudzic.

Ceny w knajpach: przystawki od 1,5 eur do 8, dania glowne od 8 w gore.

pogoda rewelacyjna choc turnus, ktory dzis wylecial do Polski mial w swoim
pierwszym tyg pobytu troche deszczu, mase chmur i brak slonca. Ja jestem
zachwycona, bo pogoda super.

Autobusy jezdza jak chca wiec lepszym rozwiazaniem jest auto.
My zaprzyjaznilismy sie tu z druga para i malenkim saxo jezdzimy w czworke.
Nawet na El Teide wjechalismy w takim komplecie.

Dzis autobusem pojechalismy na Las Teresitas bodaj najladniejsza plaze na
wyspie i zajelo nam to w obie strony ok 2,5 godz (20 km).

Wyloty z Wawy z reguly sa opoznione. my mielismy 3 godz opoznienia. Dzis grupa
wyleciala 45 min po czasie. W samolocie daja posilek i napoje.
Nie wiem czy jeszcze wejde na forum, bo mamy mase rzeczy jeszcze na najblizsze
dni ale polecam Teneryfe!!!!




Temat: smieszne rymowanki, wierszyki, piosenki, parodie
smieszne rymowanki, wierszyki, piosenki, parodie
Sluchaj dzieweczko - ona nie slucha,
Przesunal wiec reke od piersi do brzucha;
Buch jak goraco !
Tyzes to w nocy ? To ty Jasienku?
Jam ci najdrozsza ! Wiec wchodz pomalenku!
I wszedl w nia powoli jak zolw ociezale,
Ruszyl dwa razy wolniutko ospale.
Szarpnela sie troche,
Przeciagnal z mozolem,
Nogami sie zaparl o krzeslo za stolem,
I teraz przyspieszyl i pchnal nieco predzej;
I dudni, i stuka, lomoce i pedzi.
A dokad ? A dokad ? A dokad ? Na wprost !
Kleczala wygieta w pozycji "na most";
A on ja w te szpare, w ten tunel, w ten las;
I spieszyl sie, spieszyl by zdazyc na czas.
Az lozko turkoce i krzeslo tez puka;
A Jasiu ja stuka i stuka i stuka.
Tak gladko, tak lekko calem za cal,
Wyjmowal i wkladal ten narzad jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana,
Legla na plecach, uniosla kolana.
Zdziwiona tym wszystkim, co sie z nia dzieje,
Pyta sie Jasia, pyta i smieje.
A skad to, a jakze, a czemu tak gnasz !
A co to, a co to, co mi tam pchasz ?!
Ze wali, Ze pedzi, ze bucha buch, buch;
A jakze, ach jakze ja lubie ten ruch !
I gna ja i pcha ja i akcje swa toczy,
I tloczy ja Jasiu uroczy, tloczy.
Nagle gwizd !
Nagle swist !
Buchnelo buch!
I ustal ruch.
Oj gdzie mi zniknales! Chce jeszcze Jasienku !
Probuje go znalezc reka po ciemku.
A on juz bez ducha, maly skulony;
Spi nieboraczek, choc akt nie skonczony.
Wiec strzela biedna wokolo oczyma,
Dziwi sie temu, co w rece trzyma.
I placze, narzeka na los swoj niewiesci,
I w komcu sie sama ze soba piesci.
A Jasiu ? Znal prawdy nieznane dla ludu.
Przeczytal "Wislocka", chcial teraz cudu.
Sadzil, ze starczy ta szybkosc, ten ruch,
Technika, precyzja i owo buch, buch;
By zone rozpalic do ognia bialosci:
A ona pragnela tez innej milosci.
Milosci zawartej w spojrzeniu iskierce,
Wiec Jasiu procz czlonka - miej takze serce !




Temat: Sierpień 2004 nowy wątek.
Cześć Dziewuchy,

A my też byliśmy na weekendzie. To był wyjazd spontaniczny, nieplanowany i na
dodatek zupełnie w ciemno, ale było fajnie. No, z wyjątkiem tego upału.
Przegięcie. Olka non stop cała spocona, męczyła się chyba – biedaczka - trochę.
A jak Wasze dzieci radzą sobie z upałem?

Seniorella, kupiłam pomył z dmuchanym basenikiem, bardzo się dobrze sprawdził,
no i przydał się do pluskania na dworze w ciągu dnia.

Moniko, ja też ubolewam, że nie wszędzie udaje mi się dotrzeć z wózkiem, no ale
co zrobić.

Biealko, ja też uświadomiłam sobie, że Ola jest już całkiem dużym dzieckiem.
Stanowczo za dużym na cyca! Ta komunikacja ze zwierzętami tez mnie fascynuje.
Musicie koniecznie wybrać się do Zoo. Olka uwielbia!
Ale z kocyka złazi natychmiast. Już nawet przestałam ją na kocyku sadzać, bo
wiem, że i tak prędzej czy później wyląduje na trawie z jakimś suchym liściem
albo patykiem w buzi. Albo jeszcze lepiej z mrówką

Eluszko, smok leży w szufladzie zakurzony i nieużywany. Co do butów, mamy –
owszem – buty prawdziwe do chodzenia po dworze, ale i tak po trawie chodzimy
boso, w domu tez boso albo w skarpetkach z ABSem. Smarujemy się Nivea Baby,
wydaje mi się, że jest w miarę skuteczny, ale fakt, najlepiej się nie
rozsmarowuje.

MamoMadzi, przeżyłaś jakoś – mam nadzieję – ten weekend

Kto znowu chory? Jaś? Piotruś? Zdrowia wam i innym chorującym dzieciaczkom
życzę

Aniuf1, na spacerki na Jurę jeździmy raczej bliżej Krakowa, zresztą Las Wolski
to właściwie już początek (no dobra, koniec Jury, ale zdarza nam się też
zaglądać np. do Ojcowa. W Olsztynie, musze się przyznać, nigdy nie byłam. Ale
do Mirowa lubiłam kiedyś zaglądać. Przyjemna zwłaszcza jest droga z Mirowa do
Bobolic, no ale to zdecydowanie nie na wózek A w Podlesicach byłam raz. Na
konferencji. Tam taki przyjemny hotel tam macie...

Ktoś pytał ile nas zostało w klubie bezzębnych. No więc jesteśmy i tak szybko
się chyba nie wypiszemy Glutenu też jeszcze nie jemy.

Pulcheria, prosimy o więcej info z zakresu psychologii dziecięcej. To musi być
fascynujące. Ciekawe jak sprawdza się teoria z praktyką.

Pozdrawiam Was gorąco,
Burbuja




Temat: USA: Kampania prezydencka wokół Wietnamu
> Pomijasz fakt, ze Hanoi PRZYRZEKLO nie atakowac Poludniowego Wietnamu i
> Porozumienia tej tresci podpisalo.
> Fakt, ze je zlamalo nie byl skutkiem interwencji amerkanskiej, ale tego, ze
> Amerykanie kolejny raz (wczesniej miedzy innymi Teheran i Jalta) naiwnie
> wierzyli, ze komunisci beda ukladu przstrzegac.To bylo fiasko POLITYCZNE.

Amerykanie sami w to chyba do końca nie wierzyli, skoro zrezygnowali z
najważniejszego postulatu wycofania wojsk północnowietnamskich z terytorium
Południa. Na początku negocjacji stawiali ten postulat jako główny, ale w końcu
dali z nim spokój. Jak można wierzyć, że komuniści nie zaatakują, i pozwolić,
aby ich wojska w całości pozostały. Obrażasz Amerykanów, sądząc, że oni tego nie
widzą. Amerykanie szukali na gwałt wyjścia z konfliktu, i w 1973r. pierwotny cel
z 1965r. uważany był za nie do osiągnięcia. A skoro Amerykanie wierzyli
komunistów, to dlaczego tyle razy Nixon musiał uspokajać południowych
Wietnamczyków, że jak tylko komuniści zaatakują, to wujek SAM zaraz przyleci ?

> trzba walczyc na cztery fajerki ,a nie z jedna reka przywiazana do plecow.
> Przebieg obu wojen irackich wykazal, ze nauka nie poszla w las.
> Nnie znaczy to oczywiscie, ze zabici w Wietnamie beda z tego cos mieli...

Tu powtarzasz hołdowany przez amerykańskie kręgi wojskowe pogląd, że wystarczy
dać im wolne ręce, to wszystko będzie cacy. Porównanie Desert Storm czy obecnej
wojny w Iraku z wojną w Wietnamie jest zbytnim uproszczeniem. W Wietnamie
Amerykanie stosowali tyle ograniczeń nie dlatego, że oni tego tak lubią, tylko
dlatego, że obawiali się reakcji ZSRR i Chin, wtedy jeszcze bardzo silnych
militarnie mocarstw komunistycznych. Gdyby w 1965 Wietnam był osamotniony jak
Irak w 1990 czy 2003, to sprawy by się roztrzygnęły zupelnie inaczej.



Temat: Gillette ma pozwolenie na budowę
Gość portalu: dork napisał(a):

> Wycięto pod budowę kilka hektarów lasu, a będzie się sadzić park w innej
części miasta. Została zniszczona zielona osłona dla Retkini i Smulska,
> miejsce spacerów, rekreacji i jazd konnych.

Wycięto las rosnący na terenie przeznaczonym od dawien dawna pod inwestycje.
Drzewa zdążyły tam wyrosnąć tylko dlatego, że inwestycje się ociągały. W
okolicy na Lublinku jest mnóstwo terenów zielonych.

>W dodatku żadnej korzyści finansowej dla miasta.

1100 zatrudnionych osób to żadnej korzyści dla miasta? Ciekawe podejście.
Oprócz nowych miejsc pracy (co przy łódzkim poziomie bezrobocia jest sprawą nie
do przecenienia - nie trzeba płacić zasiłków, ludzie mają pracę, wypłaty -
zwiększa się siła nabywcza łódzkiej społeczności), są również podatki, które
bezpośrednio wylądują w miejskiej kasie. Strefa ekonomiczna chyba zwalnia od
podatku od nieruchomości, ale do kasy miasta będzie wpływało chociażby niemal
40% udziału w podatku PIT pracowników. Wielka fabryka stworzy miejsca pracy dla
kooperantów. Dlatego pisanie o braku korzyści finansowej dla miasta jest
oczywistą bzdurą.

>Co będzie ze stadniną koni na
> Smulsku?

Konie boją się fabryki? Właściciel stadniny, jeśli spoglądał w plany
przestrzennego zagospodarowania musiał liczyć się z tym, że w sąsiedztwie może
powstać fabryka.

> Dlaczego nie wykorzystano straszących pustką terenów niegdyś
> industrialnych na Dąbrowie?

Kiedy byłeś ostatnio na Dąbrowie? Bosch, Merloni i ich kooperanci oraz nowe
zakłady zajmują już wielką jej część. Fabryka rozmiarów Gillette tam by się nie
zmieściła.




Temat: Marczułajtis: Zdecydowanie walczę o medal
do bazyliszka......
.... masz racje - nie znam sie dokladnie na sporcie, ale nikt mi nie powie,
iz "w normalnym kraju na kazdego sportowca przypada kilka osob". To wg. mnie
kompletna bzdura, jesli sie myle to podaj mi konkretne liczby z "normalnych"
krajow, ja przeciez na tym sie nie znam, ty zas - po poscie sadzac - tak!

W sportach indywidualnych rozumiem, iz jest wlasnie tak, jak piszesz, zgadzam
sie wowczas z toba. Do Wloch jednak jedzie ilus tam skoczkow, ilus tam
biegaczy czy biathlonistow, nie uwierze by kazdy z nich musial miec osobnego
trenera, masazyste, smarujacego narty: powtarzam, iz to dla mnie bzdura, tym
wieksza, iz te nasze "asy" przeda wyjatkowo cienko i poza 2-3 miejscami w
pierwszej 10-tce niczego z Turynu nie przywioza. Szkoda na to pieniedzy!

Widze jdnak, iz i tobie to nie przeszkadza - pewnie tez uwazasz, iz letnia
olimpiada byla sukcesem Polski, znawco? Pojechalo tam mnostwo sportowcow z
cala kupa "dodatkowych osob" i co? Nauka idzie jednak w las.

Aha piszesz cos o biathlonistach niemieckich i ich zapleczu - gwarantuje ci, iz
nasze asy majac nawet dwa razy wieksze zaplecze i tak biegaly by powolutku i
strzelaly Panu Bogu w okno (jako znawca mozesz sobie porownac ilosc medali z
przeroznych imprez z ostatnich, powiedzmy 2-4 lat, zdobytych przez
biathlonistow z Polski i Niemiec).

Sukcesow w zadnym sporcie nie zdobedziemy hucpa i wysylaniem na prestizowe
zawody tlumu przecietniakow z jeszcze bardzie przecietnymi "oficjelami" liczac
na cuda czy ... Fortune losu. Pieniadze (zwlaszcza jesli sa to pieniadze
podatnikow, czyli np. moje czy twoje) wydawac nalezy lepiej, zaczynac od
podstaw: ile to mamy w Polsce np. lodowisk, no ile? Dlaczego takie male Czechy
leja nam od lat nie tylko w p. nozna, ale i hokeja: maja tam inne temperatury?

Nic, zadecie i bufonada, szastanie pieniedzmi to zreszta nie najgorsze grzechy
polskich wladz sportowych, zostawiam wiec ten temat, ale jestem dziwnie
przekonany, iz mass-media/kibice beda chcieli "rozliczyc" ta ekipe po
olimpiadzie. Tak jak probowali "rozliczyc" to towarzystwo po Atenach. Bez
skutku....



Temat: wierszyk o Bliźniakach
Erotyk też o Bliźniakach
Zaryzykuję dla humoru,podobno Mickiewicz z Brzechwą
= = = = = = LOKOMOTYWA
Słuchaj dzieweczko! - ona nie słucha.
Przesunął więc ręką od piersi do brzucha.
Buch - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Ty żeś to w nocy? To ty Jasieńku?
Jam ci najdroższa! - Więc wchodź pomaleńku!
I wszedł w nią powoli jak żółw ociężale.
Ruszył - dwa razy - wolniutko, ospale.
Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem...
I teraz przyspieszył, i pchnął nieco prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(Klęczała wygięta w pozycji "na most").
A on ją w tę szparę,w ten tunel, w ten las
I śpieszy się,śpieszy, by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkoce i krzesło też puka,
A Jasiu ją stuka, i stuka, i stuka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal
Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana
Legła na plecach, uniosła kolana
Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje.
Pyta się Jaśka, pyta i śmieje:
A skadże to, jakże to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co ty mi pchasz!?
Że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!?
Ach jakże,ach jakże, ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją, i akcje swą toczy,
I tłoczy ją Jasiu uroczy, i tłoczy
Nagle... świst.
Nagle... gwizd.
Buchnęło... buch!
I stanął już ruch.
Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć ręką po ciemku.
A on już bez ducha, mały, skulony
Śpi nieboraczek, choć akt nie skończony.
Więc strzela biedna wokoło oczyma
I dziwi się temu, co w ręku trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
I w końcu się sama ze sobą pieści.
A Jasiu? Znał prawdy nieznane dla ludu,
Przeczytał Wisłocką i chciał teraz cudu.
Sądził, że starczy ta szybkość, ten ruch,
Technika, pozycja i owo "buch, buch",
By zaspokoić ją w zupełności.
A on ją rozpalił tylko do białości,
Czyżby Jaś patrzył tylko na siebie?
A może kondycji zabrakło w potrzebie?
Jak braknie żaru na dłużej w iskierce.
Nieważne - prócz ch..a miej także i serce!




Temat: do Borsuka, Tete, Snajpera i Innych też jest
Każdy robił swoje

Przyszła lisica do chłopskiej zagrody, jeszcze chwilka, a już by się zakradła
do kurnika, ale rzuciły się na nią dwa psy. Jeden większy od drugiego. Oczy im
płoną, sterczą uszy, jęzory wysunięte!..

Lisica w nogi i takimi sadzi susami, że już ma pole za sobą, już mokradło
minęła i widać las.

Ale psy po piętach jej depczą, o mały włos za ogon chwycą.

Jakoś dobiegła lisica do lasu, dała nurka do nory pod drzewem, schowała się.

Psy biegają dokoła drzewa, ujadają, ale dostać się do lisicy nie mogą.

Odetchnęła lisica i zaczyna sama ze sobą rozmawiać:

- Uszka moje, uszka! Kiedy biegłam, coście, uszka, robiły?

- Słuchałyśmy, wciąż słuchałyśmy, gdzie są psy!

- A wy, moje nóżki, a wy, nóżki, coście robiły?

- Biegłyśmy, wciąż biegłyśmy, żeby cię psy nie dopędziły.

- A wy, oczka, wy, oczka moje, oczęta, coście robiły?

- Patrzyłyśmy wciąż, patrzyłyśmy, żebyś się, liszko, nie potknęła.

- A ty, ogonie, coś ty robił, ogonie?

- Co robiłem, co robiłem? Z tyłu się pętałem, na wietrze powiewałem!..

- Ach, więc to tak! - rozgniewała się lisica.- Poczekaj, poczekaj! Dam ci
zaraz nauczkę!

I wysunęła ogon z nory, wołając do psów:

- Nuże, potarmoście go, niech ma za swoje!

Chwyciły psy za ogon i... wyciągnęły lisicę z nory.

Biada lisicy, biada! Jeszcze chwila, jeszcze sekunda i przyjdzie jej koniec.
Na szczęście wyrwała się lisica psom i uciekła.

Widzisz, lisico: niby ogon nic nie znaczy, a sprawić może, że głową przypłacisz




Temat: Gospodarka Busha - Dow Jones 9962
Gość portalu: felusiak napisał(a):

> zgadzam sie z toba kolego z las vegas i dziekuje za wyraz poparcia, choc nawet
> nie zdajesz sobie z tego sprawy. No coz glupota nie boli, szczegolnie gdy jest
> sie naiwniakiem jak ty.
> W swoim poscie napisalem, ze prezydent ma posredni wplyw na wszysko.
> Niestety nie zauwazyles tego i oczywiscie w typowy, pieniacki sposob
> nieomieszkales wykazac mojej rzekomej niewiedzy (czytaj glupoty)

Felusiak i tutaj byla podpucha dla ciebie, zgadzasz sie wiec ze ma wplyw, jesli
ma wplyw to ponosi odpowiedzialnosc, jesli ponosi odpowiedzialnosc to podlega
karze w wypadku podkniecia, poniewaz potyka sie nie za siebie tylko, lecz za
caly Narod.

> A tu w odpowiedzi lackiemu napisales:
> > jednakze zgodzi sie kolega ze prezydent moze miec posredni wplyw na to co
> w gospodarce sie dzieje a jego decyzje maja czasami bardzo zasadniczy wplyw
> na calosc funkcjonowania panstwa i jest on za te decyzje odpowiedzialny
> > osobiscie.

wlasnie, OSOBISCIE, i sam felusiak przyznales ze ponosi odpowiedzialnisc
osobista, wiec i kare bedzie mial osobista, a glupota nie boli jak mowisz wiec
przejdzie mu to bez bolu.

ty felusiak masz problem i to powazny z interpretowaniem wypowiedzi osob
trzecich. Po tym co tutaj napisales wyjasniasz przyczyne dlaczego wypisujesz
brednie wspierajace busha i jego polityke jednoczesnie wykazujac absolutny brak
logiki i rozumienia faktow rzeczywistych opartych na tym co sie dzieje dookola
ciebie w swiecie realnym. Jestes zwyklym paranoikiem ktory wmowil sobie pewne
teorie wierzac ze innych nie ma i byc niemoze, a jesli ktokolwiek sadzi
inaczej, jest poprostu kretynem, glabem lub zwyklym prostakiem. Nie potrafisz
zrozumiec ze inni czasami tez maja racje, a w twoim przypadku sadze ze prawie
zawsze. Przykro mi felusia,k ale na twoje schorzenie nawet wodka juz nie
pomoze, chociaz George proboje nadal tej kuracji z wiadomym nam wszystkim
skutkiem

ps: polecam ci obejrzec film z serii James Bond "Moonracker", dobry film
znajdziesz w nim samego siebie felusiak



Temat: Pierwsza w POlSCE stacja rockowa!!!!! ROCK RADIO!!

> > Rzeczywiście, nie jest to istotne dla większości z kilku milionów stacji
> > radiowych na świecie. Mniej więcej od połowy lat pięćdziesiątych korzystan
> ie
> > z playlisty nie jest niczym szczególnym w cywilizowanym świecie.
>
> Tak jest - chodzi tylko o to, żeby układać tę playlistę z jakimś polotem, a
nie
>
> iść po linii najmniejszego oporu i magicznego myślenia, że "Złote przeboje"
> załatwią wszystko
> >

OK, ale napisałeś "będzie odgórnie układana playlista" traktując to jako
oczywiste zło. Playlisty funkcjonują w niemal w każdej stacji (Radiostację -
nie tylko w ostatnim czasie, trójkę, zetke, rmf)

I poproszę o konstruktywną propozycję układania playlisty z polotem...

> > To nie wypisuj bzdur.
>
> Nie wypisuję... Ale sądząc po tym co napisał wyżej Frene wychodzi jednak na
> moje...
> >

Ale mijasz się z prawdą i wprowadzasz w błąd innych. A fakt, że jakieś piosenki
się powtórzyły, nadal nie świadczy o tym, że w sumie jest ich 50.

> Nie wlewajcie sobie chłopaki, dobrze? W Poznaniu działa od lat (i mam
nadzieję
> będzie działać jeszcze długo) Radio Afera, o rockowym obliczu, które nie musi
> posiłkować się złotoprzebojową papką, a jej program jest bardzo różnorodny,
> prezentujący różne oblicza rocka, nie tylko najbardziej ograne kluchy z
okresu
> ostatnich 20lat

Wiele szacunku dla tej stacji - załoga poznańskiego rockradia zaczynała w
Aferze. Nasza jest trochę inna. Może Tobie odpowiadać lub nie - to kwestia
gustu. Proszę tylko, żebyś nie wypisywał rzeczy niezgodnych z prawdą.

>
> > Tylko Agorze nie zabrakło jaj do stworzenia stacji rockowej.
>
> Jaja to by pokazała, gdyby zechciała zmienić swój sposób myślenia o
> prezentowaniu muzyki. Gdyby zagrała rzeczywiście coś "pod prąd".
>
> > Ja gram ROCKA przez całą dobę, nawet jeśli jest melanż Myslovitz, Linkin'
> Park, RHCP, P.O.D., Metalliki, Sheryl Crow i O.N.A.!
>
> No - to rzeczywiście niewiele... Na Twoim miejscu raczej bym się takim
> repertuarem nie chwalił

Czym byś się chwalił? Mam wrażenie, że faktycznie nie słuchasz współczesnego
komercyjnego radia... Tam przebojami są piosenki takich artystów jak Tatu,
Shakira czy Las Ketchup

pozdrawienia z Poznania




Temat: Kaczkowski oszalał! do reszty!
Gość portalu: ten sam portal napisał(a):

> Poproście jakichś znajomych tego człowieka, żeby dali mu cynk, że stacza się
> na dno!
>
> Dziś Trójka jest lepsza, niż sapanie, stękanie i mieszanie trzech wątku w
> każdej audycji.
> Kaczor dziś jest tylko starym piernikiem.
>
> Mini max!
> Panie Piotrze zespoły Tłok i Drewno From Las nie zrobią nigdy żadnej kariery.
>
> Skąd Pan wytrzasnął tego Kunigisa? Ktoś Panu daje w łąpę za granie takiej
> żenady?
>
> Taki znawca nie może sam z siebie podniecać się takimi absolutnie
> bezpłciowymi utworami. Kunigis to dno! A Pan pieje jak przy Deep Purple!
>
> Podobno już wszyscy w Trójce się z niego śmieją po korytarzach.
>
> Jeśli Pan tego nie wie, to znaczy , że kiedyś ktoś podunął Panu płyty Led
> Zeppelin i Pink Floyd.
> Sam Pan na to nie wpadł, że to dobra muzyka.
> Gdzie się podział Pana gust?
>
> Pokolenie czterdziestolatków wstydzi się za Pańskie audycje.
> Nie do usłyszenia.
>

Panie Marcinie,
Nie chcę bronić Piotra Kaczkowskiego, ponieważ moim zdaniem broni się on
doskonale sam. Oczywiście 'de gustibus...'. Powiem tylko, że - mimo, że nie
wszystko w jego audycji mi się podoba - jednak wzgledem muzyki, muzyków,
utworów, karier, jakie ewentualnie zrobią lub nie, bardziej ufam jemu, niż Panu.
Natomiast piszę, ponieważ Pana post jest przykładem, w jaki sposób można
potraktować osobę zasłużoną (choćby tylko, jak Piotr Kaczkowski w szerzeniu
rocka w Polsce), ciągle uznaną przez środowisko i ciągle robiącą dobrą robotę,
czyli swoje. W dodatku - sądząc z treści postu - starszą od Pana.
Można przestać kogoś lubić, można przestać szanować, można się zawieść, można
starcić nerwy. Rozumiem. Ale jeżeli ma Pan faktycznie około czterdziestu lat i
pisze Pan w taki sposób... Nie będę pouczał, ponieważ jestem młodszy. Ale mi
wstyd po prostu, mnie nie tak uczono. Można było napisać naprawdę inaczej.

pozdrawiam - gepe
PS. Przykro mi, ale powyższe dotyczy niestety wiekszości postów w forum. Trudno
znaleźć jakąś wypowiedź bez indorzenia, inwektyw, wypominania. I to po obu
stronach barykady. Ilość epitetów już dawno przekroczyła ilość argumentów.
Szkoda tego wszystkiego :(



Temat: DLACZEGO TOWARZYSZ CZYZUNIA TĘSKNI ZA PRL-EM???
janer napisał:

> a gdyby tak odwrócić....
>
> A z lat dziewięćdziesątych utkwiła mi w pamięci ta puszka kawioru stojaca na
> półce. Jezuuuu jaka byłam głodna. Po raz pierwszy byłam w takim szoku.
Dookoła
> wieżowo pnące się półki. Na nich paczki, puszki, pudełka.....
> I co powiesz o tow. Gierku baranie. Czy sądzisz nadal, że było za mało mięsa?
> A może strajkowałeś wtedy?"
> To se teraz kup te 4 kilo z kością, co było na kartki.
> Jak masz za co.

TAK PROSTO ODWRÓCIĆ SIĘ NIE DA, BO TO ZALEŻY JAKIE KRYTERIA PRZYJMIESZ...
A jeśli piszesz już o tym że ludzie strajkowali... proszę bardzo podyskutujmy
najpierw. ALE MOŻE NAJPIERW WAŻNIEJSZE SPRAWY, bo to dlaczego ludzie strajkują
to 3-rzędny temat w PORÓWNANIU DO WARTOŚCI EKONOMICZNEJ DŁUGÓW ZACIĄGNIĘTYCH
PRZEZ GIERKA.
Jak się ustosunkujesz do tego???:
Wiesz ile Polska zaciągnęła wtedy kredytów które były przejadane???
Czy wiesz ile Polska musiała zaciągać dodatkowych kredytów, które przeznaczone
były już nie tylko na konsumpcję (bardziej pasuje tu termin inwestycje, ale ja
wolę konsumpcje -bo tylko tak można skwitować POLITYKĘ GIERKA) ale na wydatki
własne????
Jak wytłumaczysz zjawisko hiperinflacji pod koniec lat 80 i na początku 90
tych???
(Tylko nie zwalaj winy na Solidarność jeżeli idzie o hiperinflację bo równie
dobrze będziesz mógł winić za to cyklistów i masonów.)
WRACAJĄC DO STRAJKÓW... SAM MI POWIEDZ CZEGO LUDZIE CHCIELI I DLACZEGO
STRAJKOWALI???? DLA MNIE JEST TO DO DZISIAJ CIEKAWOSTKĄ... z jednej strony
oczekiwali (kiedy już uwierzyli w swoją siłę) gruszek na wierzbie od ekipy
rządzącej... Chyba naiwnością było by sądzić że np. postulaty sierpniowe (a
także inne) zostaną spełnione przez rząd Jaruzelskiego.... (tylko 100% naiwniak
myślał że tak będzie).
Jeśli piszesz o Gierku i buntach społeczeństwa... To jak uważasz,
Czy Alexis De Tocqueville miał trochę racji pisząc o nowym despotyzmie???
(I nie chodzi tu o despotyzm w takim sensie, jak wyjętym ze słownika wyrazów
obcych... CZYZUNIA powinien chyba wiedzieć, bo to także jego działka - w końcu
studiował to prawo i uczył się historii doktryn prawnych i politycznych. SWOJĄ
DROGĘ CIEKAWE CZY NAUKA NIE POSZŁA W LAS... Skoro tyle wiesz CZYZUNIO to teraz
okaż się swoją wiedzą...-)
POZDRAWIAM



Temat: II Etap, kod pocztowy, priorytet nie ma szans
II Etap, kod pocztowy, priorytet nie ma szans
Witam sąsiadów. Zapewne pamiętacie zamieszanie sprzed ponad roku w
kwestii poprawnego kodu dla ulicy Kondratowicza 65(...) Opinie były
podzielone jedni twierdzili, że właściwy kod jest taki sam jak ma
etap 1 (tak podpowiadał zresztą zdrowy rozsądek) czyli 03-285, inni
podpierali się wyszukiwarką internetową, która wskazywała kod 03-
642. Ja szczerze mówiąc przystałem do tej pierwszej wersji i
wszędzie podaję kod 03-285 , tym kodem opatrzony jest zresztą także
adres naszej wspólnoty. I co się okazuje - dziś miałem okazję
pogadać chwilę z listonoszem - jest to błąd. Poprawny kod II etapu
to 03-642. Stało się tak bo jakiś "roztropny" pracownik poczty,
który zapewne nawet nie wie gdzie leży nasze osiedle sądził, że
adresy o numerach 65 ciągną się wzdłuż ulicy Kondratowicza (de facto
wchodzą chyba w las???) a to już rejon Zacisza - więc obowiązuje kod
Urzędu Pocztowego z ul. Radzymińskiej (filia na Blokowej). Podobno
na samym początku mieli to skorygować... ale do poczty wpłynęła
skarga, któregoś z naszych sąsiadów i kod 03-642 pozostał. Niby nic –
ale jeśli ktoś podaje kod 03-285 musi liczyć się z późniejszym
dostarczeniem przesyłki do adresata. Przesyłki polecone idą podobno
do poczty na ul. Łabiszyńskiej skąd są dopiero odsyłane na
Radzymińską i Blokową. Oczywiście nie ma szans aby np. priorytet
dotarł w czasie jakim formalnie powinien dotrzeć. Co więcej awizo
mamy przyjemność odbierać w tym "czymś" co nazywa się urzędem
pocztowym na Blokowej (godziny otwarcia 10.30-18.30, jedno okienko,
gdy np. poczta na Łabiszyńskiej otwarta jest do 20). Cóż nie może
być przecież za łatwo....

Wesołych świąt i samych dobrych wiadomości w Nowym Roku !
Grzesiek




Temat: Portet psychologiczny Komandosa
paradoks, na miłość boską...
> Ja zadałam mu pytanie, nic więcej. Nie uważam by pytanie można było określić
> jako cyt: "że nie masz nic ciekawego do powiedzenia, a to co
> piszesz jest niemądre".

ja jedynie "przetłumaczyłam" odpowiedź Komandosa - nie Twoje pytanie przecież...

Jeśli ktos komuś pisze "wyduś coś z siebie" czy jaktam, to dla mnie to
znaczy "nic mądrego dotąd nie powiedziałeś/łaś"
Nie znaczy to, że obiektywnie jest to niemądre, tylko że w ocenie Komandosa
jest to niemądre - ot i wszystko. Przyznasz ze Komandos ma prawo do swojego
zdania n/t Twojego pisarstwa? Tak jak każda inna osoba do zdania n/t pisarstwa
kogokolwiek innego.

Jestem dziewczynką, BTW :)

Ja Ci o Komandosie opowiadać nie zamierzam, bo byłaby to gruba nielojalność -
każdy sądzi wg rozumu, jaki od bozi dostał. Chcesz - czytaj go i myśl, nie
chcesz - nie rób tego. Masz prawo do oceny jego zachowań, ja mam prawo się z
Tobą nie zgodzić. Podtrzymuję swoje zdanie, że reakcja na Komandosa bardzo dużo
mówi o człowieku.

Nie wszyscy ludzie - tak samo jak w realu - musza się nam podobać. Generalnie
nie mają takiego obowiązku. Warto natomiast znaleźć w sobie trochę tolerancji
dla odmienności i od czasu do czasu przyjrzeć się temu, co i dlaczego nas w
niektórych drażni. I czy czasem nie warto odkurzyć nieco schemat postrzegania
bliźnich. Wot wsjo. Ludzie są bowiem ogromnym źródłem wiedzy o nas samych ale
nie wprost - nie tyle cenne jest to, co mają o nas do powiedzenia, ile
obserwacja naszych, często instynktownych, na nich reakcji.

Myślę, że powiedział Ci jaki miał powód - nie ceni Twojego pisarstwa :)
Nie wiem, jak Ci to jaśniej wyłożyć .

pozdrawiam :)




Temat: Wierszyk od osiemnastu lat na rozruszanie Cafe.
Wierszyk od osiemnastu lat na rozruszanie Cafe.
Otrzymane mailem.
Dzieci zakryć oczęta.

J.

Słuchaj dzieweczko! - ona nie słucha.
Przesunął więc ręką od piersi do brzucha.
Buch - jak gorąco! Uff - jak gorąco!
Ty żeś to w nocy? To ty Jasieńku?
Jam ci najdroższa! - Więc wchodź pomaleńku!
I wszedł w nią powoli jak żółw ociężale.
Ruszył - dwa razy - wolniutko, ospale.
Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem...
I teraz przyspieszył, i pchnął nieco prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce
i pędzi. A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(Klęczała wygięta w pozycji "na most").
A on ją w tę szparę, w ten tunel, w ten las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkoce i krzesło też puka,
A Jasiu ją stuka, i stuka, i stuka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal
Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana
Legła na plecach, uniosła kolana
Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje.
Pyta się Jaśka, pyta i śmieje:
A skądże to, jakże to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co ty mi pchasz!?
Że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!?
Ach jakże, ach jakże, ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją, i akcje swą toczy,
I tłoczy ją Jasiu uroczy, i tłoczy
Nagle... świst. Nagle... gwizd. Buchnęło... buch!
I stanął już ruch.
Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć ręką po ciemku.
A on już bez ducha, mały, skulony
Śpi nieboraczek, chodź nie skończony.
Więc strzela biedna wokoło oczyma
I dziwi się temu co w ręce trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
I w końcu się sama ze sobą pieści.
A Jasiu znał prawdy nieznane dla ludu,
Przeczytał Wisłocką i chciał teraz cudu.
Sądził, że starczy ta szybkość, ten ruch,
Technika, pozycja i owo "buch, buch",
By zaspokoić ją w zupełności.
A on ją rozpalił tylko do białości,
Czyżby Jaś patrzył tylko na siebie?
A może kondycji zabrakło w potrzebie?
Jak braknie żaru na dłużej w iskierce.
Nieważne -prócz ch..a miej także i serce.



Temat: Co to są "Rymy Częstochowskie"???????
Niedaleko rymow czestochowskich zasial sie 'slam poetry'
oto polski 'slam' czyli nasze stare czestochowskie rymy;)

______________________________________________________________

Jaś Kapela
Wiersze z dedykacjami są takie żałosne

jaś kapela
któremu wszyscy tak zazdrościcie
on nie jest specjalnie przystojny
ani nawet bogaty
owszem rodzice przysyłają kaskę
ale dąsają się przy tym jakby naprawdę sądzili
że te pieniądze można by lepiej spożytkować
wybudować saunę czy rozdać ubogim

w dzieciństwie się jąkał zresztą cały czas
mówienie przychodzi mu z trudem
choć opracował metodę pie..nia
bez sensu bez końca to ona się tak nazywa
nie bez powodu

lista osób które chciałyby mu spuścić wpie..
jest znacznie dłuższa od spisu telefonów w jego komórce
zresztą częściowo się pokrywają

po ojcu odziedziczył próchnicę
po matce skłonności depresyjne
po dziadku gburowatość
na alzheimera po babci będzie jeszcze musiał poczekać

gdy ludzie słyszą, że jest poetą
uśmiechają się ze zrozumieniem
jakby naprawdę wiedzieli
jak bardzo żałosne jest pisanie wierszy

Gdyby Bóg nie istniał
ludzie nie pragnęliby Go

Siedzę na ganku mojego drewnianego domu
krytego łupkiem osikowym. Już po Kościelskich i Nike,
jeszcze przed Noblem. Kamera pokazuje
szeroką panoramę obejmującą: złote łany zboża,
refleksy światła na rzece i dostojny dębowy las.
Kamera zbliża się. Ja wstaję. Słychać

_____________________________________________________________

doza.o2.pl/?s=4097&t=5358



Temat: Oskarżony leśnik u boku ministra z PiS
bronek25 napisał:

> No , jesli to jest prawda to moje wyobrażenie o czystości intencji PiS leglo
w
> gruzach!A przed wyborami ,faktycznie wpadla mi w rece ulotka, bodaj SLD,
gdzie
> mowiono, że PiS chce prywatyzować lasy!To w tym kierunku idzie!Moj dziadek
> sadził te lasy , tuz po wojnie, utrzymywała je PRL w takim stanie że tzw.
> zachod nam zazdroscil. A teraz byłoby bęc? Wytną i wywiozą? To mój dziadek
> pójdzie do partyzantki w lasy i nie pozwoli! Albo zgnie! Las to jego życie!
> Boze, aleśmy wybrali.. !
O tempora, o mores; jeżeli piszesz o prywatyzacji to przyjmij do wiadomości
takie trzy AKSJOMATY, kóre są wyznacznikiem PIS-u, dawniej P.C. w polityce
długofalowej wobec LASÓW PAŃSTWOWYCH.
1/ Pod żadnym pozorem majątek Skarbu Państwa w postaci Gospodarstwo Państwowe
Lasy Polskie nie będzie, ani nie miał być prywatyzowany.Tyle PIS, przedtem P.C.
2/ To ludzie związani z P.C. , także z AWS tą częścią prawicową( Podmaski.
Kaczmarek, Modrzejewski...), PIS a także PSL z jej liderem od lasów b.
Ministrem St. Żelichowskim zawsze w porę i skutecznie wybijali z ręki "
europejczykom", gotowe programy prywatyzacyjne.
Takie gotowe plany miała ekipa Balcerowicza wspomagana przez kancelarię
Prezydenta Kwaśniewskiego i liberalnych SLD-owców. Będąc w koalicji z AWS-em
robili ciągłe "podchody", do prywatyzacji Lasów!
3/ To PIS w ostatnich latach stawia merytoryczne zapory przeciwko " kapitałowi
zagranicznemu", który za cel postawił sobie( nie sa sami, wspomagają ich
urzędnicy poporzedniej ekipy...)uzależnić Polskie Lasy budując " GIGANTY W OK.
ŚWIECIA , CZY TEZ NA MAZURACH".
My ludzie związani z lasami i przerobem drewna doskonale rozumiemy co to
oznacza dla lasów i dla polskich przedsiębiorców.
Taki jeden GIGANT jak ww opisany, to natychmiastowe zwolnienia i + MIN. 5 000
LUDZI BEZ PRACY!!!
O ile mniejsze podatki wpłyną do budżetów gminnych od upadłych zakładów w
terenie- od Włocławka po Gdańsk " splajtują dziesiątki zakładów", o ile
gospodarze samorządów będą musieli wydać z kas, które zostana pozbawione
wpływów od tych firm na zasiłki, dopłaty etc,etc. tego ci wspomagający "
kapitał zagraniczny" nie dostrzegają. Wiecie dlaczego?




Temat: Kto i kiedy został skazany za fałszywe zeznania?
> Odkąd Rakowski rozwiązał PZPR i kazał wynieść sztandar, egzekucja praw w
> Polsce przestała obowiązywać. Sądy skazują emerytkę za kradzież batonika albo
> ucznia szkoły zawodowej za to, że zmienił sobie datę urodzenia w legitymacji
> szkolnej i naciągnął PKP na 10 zł. Tych, którzy popełniają znaczące
> przestępstwa - od prezesa telewizji począwszy, a na zwyczajnych gangsterach
> kończąc, nasze sądownictwo woli nie ruszać.

W czsach PRL istniały w Polsce 2 organizacje:

1. przetępcza organizacja mafijna o nazwie: "Polska Zjednoczona Partia
Robotnicza" (PZPR)
2. "organizacja" złożona ze zwykłych ludzi - cywili.

Pierwsza z nich zawsze wygrywała, bo była silna i nie kierowała się żadnymi
zasadami, poza jedną: władza należy do nas i tylko my możemy robić co chcemy i
to, czy ktoś jest winny, czy nie winny nas nie interesuje... .

Dzisiaj sytuacja wygląda już troszkę inaczej... .
Ten, kto wtedy był bezkarny dzisiaj zazwyczaj, dzięki twórcy "państwa prawa" -
Kwaśniewskiemu, też może czuć się bezkarny, ale nie w takim samym stopniu, jak
było to kiedyś.

Dzisiaj można oskarżyć już każdego pod warunkiem, że ma się ...dowody.
Jeżeli: "Sądy skazują emerytkę za kradzież batonika..." tzn., że emerytka dała
się "złapać za rękę" i to pewnie z batonikiem w ustach :)).

Jeżeli: "Sądy skazują ... ucznia szkoły zawodowej za to, że zmienił sobie datę
urodzenia w legitymacji szkolnej i naciągnął PKP na 10 zł. " tzn., że ten uczeń
zostawił dowód, który umożliwił sędziemu stwierdzić, że czynu tego właśnie się
on dopuścił.

"Tych, którzy popełniają znaczące przestępstwa - od prezesa telewizji
począwszy, a na zwyczajnych gangsterach kończąc, nasze sądownictwo woli nie
ruszać." - zapewniam Cię, że sędziowie wolą "ruszać" wielkich przestępców, niż
sądzić emerytów i dzieciaków... .

Oczywiście jest jeszcze cała masa sędziów, prokuratorów, którzy sędziami i
prokuratorami być nie powinni i, którzy funkcjonują tak, jak opisałeś/łaś, ale
na to musimy jeszcze poczekać... .



Temat: (Nie?)kompetencja Naczelnika Ekologii UM
(Nie?)kompetencja Naczelnika Ekologii UM
Bohaterka afery workowo - bouckowej po raz kolejny dała przykład swojej
kompetencji. Przykład, za GW :
"Mieszkańcy Zabrza powstrzymali wycinkę drzew" Poniedziałek. Zaniepokojeni
mieszkańcy Zabrza interweniują w Urzędzie Miasta. - W wydziale ekologii
powiedziano mi, że las nie jest pod ich opieką, że ich to nie interesuje i że
leśnik pewnie wie, co robi - opowiada Machowska. Środa. Wycinka trwa.
Mieszkańcy piszą listy do Urzędu Miasta, straży miejskiej, MPGK, leśnika,
wojewody. Bez reakcji.

Czwartek. Idziemy do lasu. Znajdujemy kilka dużych wyrębisk. Wycinkę
nadzoruje Robotycki jako pracownik MPGK. - Usuwamy spróchniałe topole - mówi,
siedząc na pniu olchy. Tę olchę, jak twierdzi, złamała powalana topola. Tak
samo jak klony i brzozy. Przez wycinkę został też zniszczony kasztan.

Szukamy z leśnikiem spróchniałych pni. Wszystkie okazują się zdrowe.
Robotycki: - Ale gałęzie były suche. Nie dało się ich usunąć za pomocą
zwyżki. To zwykła trzebież lasu.

Mieszkańcy: - A dla nas to zbrodnia. Pan dewastuje nasz las.

Machowska płacze. W pobliskiej podstawówce, nazywanej "szkołą pod lasem",
prowadzi klasę ekologiczną. - Sprzątali ze mną ten las, sadzili drzewka, co
ja im teraz powiem? - pyta z rozpaczą leśnika.

- Ja mam trzydzieści lat i siwe włosy przez pracę w tym lesie. To nie moja
decyzja. Tylko wykonuję polecenia - umywa ręce Robotycki.

- Ale my panu pomożemy się przeciwstawić! Skrzyknę dzieci i rodziców i
przywiążemy się do drzew! - proponuje nauczycielka.

Robotycki: - Jutro wytnę kolejne drzewa. Jeszcze nie wiem, ile. Piątek.
Przerażeni mieszkańcy szukają ratunku u swojej radnej Urszuli Potyki. -
Poprosiłam prezesa MPGK, żeby przestał ścinać drzewa chociaż na jeden dzień,
aż się wszystko wyjaśni - mówi radna. Rano w lesie zjawia się prezydent
Zabrza i wstrzymuje wycinkę. - Te topole trzeba koniecznie usunąć, są kruche,
mają już 60 lat, zagrażają bezpieczeństwu ludzi. Ale robotnicy MPGK, które
wygrało nasz przetarg na utrzymanie lasu, za bardzo chcieli ten las
wyczyścić - przyznaje Halina Boucek, naczelniczka wydziału ekologii w
magistracie.

- Dlaczego ich nie kontrolowaliście? - pytam.

BOCEK : - Inspektorka, która się tym zajmuje, jest na urlopie. Ale w
miejscach, gdzie wycięto drzewa, posadzimy nowe.

Sobota. Mieszkańcy ul. Wita Stwosza powołują komitet obrony lasu. - Nie
wierzymy już urzędnikom ani leśnikowi. On nie czuje tego lasu - mówi
Stankiewicz.

Machowska: - Kiedyś zanieśliśmy mu żołędzie i kasztany, które zbierałam z
dziećmi na karmę dla zwierząt. Pan Robotycki spytał nas, po co mu takie
śmieci.

Gmina Zabrze szczyci się certyfikatem "Mecenasa polskiej ekologii". Otrzymała
go za trzykrotne zdobycie tytułu "Gminy przyjaznej środowisku" w konkursie
pod patronatem prezydenta RP".

Widzimy zatem jak Pani Naczelnik podchodzi do zgłoszeń mieszkańców Zabrza. A
ten tytul Gmina przyjazna środowisku to podobno Zabrze otrzymało za worki,
ktore nigdy nie trafily do mieszkańców miasta, których brakuje, a reszta
zgniła w magazaynach za setki tysiecy zlotych pochodzących z naszych
podatków. Sprawa podobno kisi się w Prokuraturze.

Prezydencie, widzisz i nie grzmisz ??




Temat: prawosławny ksiądz chce zniszczyć las!!
prawosławny ksiądz chce zniszczyć las!!
- Sobie plebanię wykończy, a nam las. I po co było nową plebanię budować, jak
pieniędzy nie ma. Proboszcz zaplanował, że leśne drzewo sprzeda i finanse
podreperuje, ale my lasu nie damy. Będziemy go bronić - zapowiadają
parafianie z Grzybowszczyzny Starej.

Parafią prawosławną w Grzybowszczyźnie i pobliskim Ostrowiu Północnym kieruje
ks. proboszcz Aleksander Klimiuk. Obie jednostki jeszcze niedawno miały
odrębne rady parafialne. Przed dwoma laty kompetencje rady z Grzybowszczyzny
przejęła rada z Ostrowia.
- Kilka tygodni temu ci z Ostrowia uchwalili, że w Grzybowszczyźnie trzeba
las wyciąć. Proboszcz przekazał nam tę decyzję i dyskusji żadnej nie było.
Żeby chociaż ktoś nas o zdanie zapytał. Chodzi o zabytkowe drzewa koło naszej
cerkwii. Mają one ponad 70 lat, a posadził je jeszcze prorok Ilja (działający
na tych terenach w okresie międzywojennym Eliasz Klimowicz, którego miejscowi
uważali za wcielenie biblijnego proroka Eliasza - przyp. red.) - żali się
Aleksander Pawłuszewicz z Góran k. Grzybowszczyzny.
Miejscowi twierdzą, że wszystkiemu winna jest budowa plebanii w Ostrowiu,
jaką proboszcz rozpoczął w tym roku.
- Chce szybko ją wykończyć. Wszyscy dorośli i pracujący parafianie płacą u
nas składki na fundusz remontowy. Rocznie wychodzi 100 złoty od osoby. Może
lepiej by było, żeby składki dłużej płacić, a nie od razu las wycinać. Dwa
lata temu kawałek lasu proboszcz już w Grzybowszczyźnie wyciął, ale co zrobił
z tamtymi pieniędzmi, tego nie wiemy - twierdzą parafianie z Grzybowszczyzny
Starej.
O wyjaśnienie tej kwestii poprosiliśmy ks. Aleksandra Klimiuka.
- Uzyskane ze sprzedaży tamtego drzewa pieniądze poszły na remonty cerkwii w
Ostrowiu i Grzybowszczyźnie. Natomiast, jeżeli chodzi o przeznaczony pod
wycinkę las, to mamy na to pozwolenie z Nadleśnictwa Krynki. Las wokół
świątyni w Grzybowszczyźnie jest stary i kwalifikuje się do wyrębu.
Zapewniam, że w tym miejscu zasadzimy nowe drzewa. Jeszcze przed nadejściem
zimy chcemy zaorać ziemię, aby przygotować ją do ponownego sadzenia. O ile mi
wiadomo, w sprawie lasu protestują dwie czy trzy osoby, bo reszta parafian
nie ma nic przeciwko - tłumaczy ks. Klimiuk.
W Nadleśnictwie Krynki dowiedzieliśmy się, że istotnie wydało ono zezwolenie
na wycięcie drzewostanu koło cerkwii w Grzybowszczyźnie.
- Nie powiem, żeby nasz proboszcz źle gospodarzył, ale na swoim zawsze
postawi. Co chce to robi i jego nie przekonasz - twierdzi mieszkanka
Grzybowszczyzny.
Włodzimierz Subieta, dawny przewodniczący rady parafialnej w
Grzybowszczyźnie, a obecnie członek rady z Ostrowia, poinformował, że
przekaże proboszczowi petycję od mieszkańców, którzy chcą bronić lasu. Pod
dokumentem, który wczoraj został wysłany do proboszcza Klimiuka, podpisało
się 14 osób.
- Ten las to kilku już chciało kiedyś wycinać. Pilnował go wtedy taki jeden,
co to wszystkich potencjalnych wycinaczy siekierą przeganiał. Las do tej pory
ocalał i my go też nie damy wyciąć - dodaje Aleksander Pawłuszewicz.




Temat: Kto płacze po Fejginie?
sceptyk napisał:

> Piosenka nazywa sie
>
> "Piosenka o karach smierci i nagrodach doczesnych"
>
> Napisana/nagrana(?) w 1980. Rzecz sie dzieje, jak to u
> Kelusa czesto, na Mazurach. Piosenka, b. krotka, sklada
> sie z dwoch historyjek. Pierwsza mowi o
> tym, ze tam gdzie teraz rzepak rosnie i las podchodzi,
> za Wilhelma bylo miejsce stracen.
>
> Przechodze do historyjki drugiej.
>
> "Tam gdzie koncza sie rzepaki
> W niedalekiej wsi Wilkowie
> Poniemieckie gospodarstwo
> Wydzierzawil z miasta czlowiek.
>
> Mowia, tu, gdzie mieszkal Gruemer
> Wydzierzawil dom od gminy.
> Tu go wszyscy, mowia, znali
> Szef urzedu bezpieczenstwa
> Dzisiaj, panie, to emeryt
> I na stale jest w Olsztynie.
>
> Stary czlowiek, pochylony
> Sadzi kwiaty w ciepla ziemie
> W ciepla ziemie, sadzi kwiaty
> Pochylony stary czlowiek.
>
> Stary czlowiek, ciepla ziemia
> Rudy spaniel spi pod drzewem...
> Jak on moze sadzic kwiaty, pytasz, Janku?
> A ja nie wiem."
>
> Informuje, jakby ktos sie interesowal, ze duzo piosenek
> Jana Krzysztofa Kelusa
> ukazalo sie na jego dwoch kompaktach, w 1998 roku.

dzieki za piosenke,
znam ja prawie na pamiec,
ale dlaczego sadisz, ze jest wlasnie o Fejgnie ?
Byl emerytem, ale o ile wiem nie mieszkal nigdy w
Olsztynie i nie mial domu, ale dwupokojowe mieszkanie.
>
> I jeszcze dwa slowa. Anatol Fejgin mogl byc, na
starosc, > sympatycznym sasiadem.
>

wielu oprawcow hitlerowskich tez na starosc bylo (jest)
sympatycznymi sasiadami - sympatyczni, zadbani
staruszkowie podlewaja w ogrodkach kwiaty i chodza na
spacery z pieskiem, nikt nie moze uwierzyc, ze kiedys
wlasnorecznie rozbijali niemowletom glowki.

to nie o to chodzi, czy Fejgin byl sympatyczny czy nie.

znalem go prawie cwierc wieku.
nie rozmawialem na temat tego co robil.
moze szkoda, ale nie bylem az tak blisko,
spotykalem go sporadycznie,
gdy umarl mial 93 lata, wiec roznica prawie
dwoch pokolen.

to co o nim wiemy pochodzi albo z akt sledztwa
manipulowanego przez komunistow w 56-tym, albo relacji
ofiar. te drugie sa oczywiscie bardziej wiarygodne choc
ofiarami Fejgina byli najczesciej wysocy funkcjonariusze
partyjni tacy jak Spychalski (Swiatlo osobiscie
aresztowal Gomulke - moze dlatego nie potepiam F. tak jak
komunisci).
Kuropieska wspomina go dosc cieplo i sympatycznie.
Duzo pisala Maria Turlejska ale nie czytalem jej ksiazki.
Moczarski napisal, ze Fejgin osobiscie bil go palka
w reke, ale F. temu zaprzeczal, moze M. sie pomylil,
w koncu w czasie ubeckiego sledztwa nie byl chyba zbyt
przytomny, moze F. nie byl przy biciu. Ale.
Nie ma to wiekszego znaczenia, byl czy nie byl,
bil czy nie bil; wiadomo, ze UB bilo i katowalo,
a F. musial o tym wiedziec.
Czy relacja innego ubeka - Swiatly jest wiarygodna ?
Dla mnie nie. Nie bardziej niz relacje samego Fejgina.

Fejgin byl zamieszany w wielka polityke, byl narzedziem w
reku roznych Bierutow czy Bermanow. Wszyscy w rekach
i pod urokiem Stalina.

Powtarzam, nie bronie ich metod ani czynow.
Uwazam jedynie, ze jako czlowiekowi, zwlaszcza po smierci
gdy nie moze sie juz bronic, nalezy sie sprawiedliwa
ocena a nie wyrok. Wiem, ze gdy byl dyrektorem X
departamentu Fejgin nie mial takich skrupolow, ale nie
mozemy byc do niego podobni !!!

>
> Badz znajomym. I moze nawet ladnie o socjalizmie mowil.
> Ale nie wyciagal bym z tego takich wnioskow jak Ty.
> I chyba bym z nim nawet razem nie pil.
> Choc oczywiscie w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja.

jak na przyklad ta, ze Sila-Nowicki pil i rozmawial z
Fejginem. a ja przy tym bylem i tez z nimi pilem.




Temat: Czy ogród jest groźny?
leda napisał(a):

> Byl juz watek o wzbogacaniu ogrodu roslinami z natury, a ja chcialbym zapropono
> wac temat odwrotny.
> Czy zastanawiacie sie ile z obcych gatunkow uprawianych przez Was w ogrodach zd
> ziczalo lub w
> przyszlosci zdziczeje i opanuje okoliczne tereny? Ile stanowisk rzadkich, rodzi
> mych roslin zostanie w
> ten sposob zniszczonych? Czy ktos z Was na przyklad majac ogrod w sasiedztwie s
> uchych zboczy
> porosnietych polnaturalna laka lub zaroslami zawahal sie przed posadzeniem robi
> nii (ktora predzej
> czy pozniej opanuje te zbocza), czy tez jest Wam wszystko jedno i najwazniejsze
> , zeby bylo ladnie w
> Waszym w koncu ogrodzie?

Witam!

I pewnej mierze już mi się to udało...
Bo moje cisy zaczynają się odnawiać po okolicznym lesie...

Nie ma innych cisów w pobliżu niż moje, więc

Tę zbrodnię na naturze popełniłem ja.

Podobnie mamy nieopodal rezerwat florystyczny: Łąkę Sulistrowicka, zbirowisko
jakieś tam flory m.in. z kosaćcem syberyjskim...

Tę łąkę zarasta las...
Więc status quo jest utrzymywany sztucznie.

Podobnie w Pieninach hale są koszone, gdy inaczej dawno zarosłyby lasem...

Mimo sporej odleglości Masyw Ślęży i Pieniny mają podobny problem przyrodniczy:
Oba tereny były wylesione i oba w XIX zalesiono sztucznie w najgorszy możliwy
sposób świerkiem, ktory, jako drzewo gorno-reglowe, zupełnie tych rejonów nie
lubi i jest tylko pożywką dla opieńki miodowej...

Podobne są przyczyny wyginięcia lasów w Gorach Izerskich, gdzie Brudnica Mniszka
tylko dokończyła ten zupełnie nieprzemyślany experyment...

Inaczej postąpiono w Masywie Śnieżnika, gdzie prywatny właściciel przed laty
sadził limbę, ktorej nikt w tych okolicach nie znał...

A dzisiaj okazuje się, że limba już powyżej granicy lasu lepiej się miewa nawet
niż kosówka...

Jeszcze inaczej dzieje się w Karkonoszach, gdzie świerk wymiera na wielkich
obszarach powyżej granicy lasu...

Ten świerk jest sztucznie nasadzony i ponieważ w tych warunkach żyje znacznie
krócej, więc wymierają jednocześnie całe hektary lasow w piętrze kosówki...

Oczywiście winę ponosi człowiek, ktory poprzez swoją nieprzemyslaną interwencję
doprowadził do tej klęski...

Podobnie dzieje się na niżu, gdzie mamy poteżne obszary nonokultur sosnowych...
Sadzonych na terenach, gdzie nic innego nie chcialo już rosnąć...

Właśnie na takich terenach należy wprowadzać egzoty dostosowane do lokalnych
warunków jak np limbę w górach, dąb czerwony, czy robinię na zdegradowanych
terenach...

BO dla mnie lepsze są nowe rośliny niż post-industrialne pustynie...

I gdy nic innego nie chce rosnąc to lepsze są prymitywne biotopy leśne sosny
czarnej i robinii niż ruchome piaski...

Nie mam żadnych wyrzutów sumienia przeciwko wprowadzaniu egzotów( gdy są celowo i
metodycznie sadzone) i gdy one się aklimatyzują i odnawiają naturalnie, to mamy
tylko wzbogacenie zasobów genowych i florystycznych...
Dzięki czemu nasza przyroda zyskuje bardzo wiele...

Bo np. w trzeciorzędzie rosły u nas i choiny i magnolie i daglezje...

Więc może my tylko odwracamy największą klęskę ekologiczną jaką były
zlodowacenia..?

Polska to nie Syberia i nie Yosemite i mamy środowisko trwale zaburzone i
zdegradowane...
Jedyną metodą przywrócenia przyrody do stanu róznowagi jest wprowadzanie roślin,
ktore są zdolne zaklimaytyzować się i wytworzyć nową rownowagę...

Przykladem niech będzie daglezja, ktora w Masywie Ślęży ma się lepiej niż świerk
i gdyby nie zwierzyna zgryzająca, będący jej przysmakiem, podrost daglezjowy, to
od pewnego czasu Pseudotsuga byłaby dominującym gatunkiem obok rozdzimego buka,
dębu i modrzewia...

Podobnie mamy bardzo wartościowy mieszaniec modrzew eurojapoński, który jest
bardzo ceniony przez leśników...

Uważam, że uciekające z ogrodow rododendrony tylko wzbogacają naszą przyrodę i
podnoszą piękno naszych lasów....

Pozdrawiam!

Maciek

PS A gdy ndal mi niedowierzasz i hołdujesz przesądom każacym traktować byle ugor
jak rezerwat a Tatrach, to wyobraź sobie tylko jak inaczej wyglądaly nasze lasy
gdyby oprócz sosny poslitej rosły w nich dęby czerwone, robinie, sosny czarne...

Ileż wtedy zwierząt mogłoby się pożywić...
Ileż gatunków rodzimych mogloby przetrwać pod okapem robinii...



Temat: Pamiętajcie o ogrodach...
Pamiętajcie o ogrodach...
Okrutny dźwięk budzika wyrywa cię gwałtownie z błogich objęć Morfeusza!
Zrywasz się, nogi wpadają ci w kapcie, za oknem ciemno (trwa jeszcze
regularna noc) ty bezmyślnie jak jakiś cyborg ruszasz po zaprogramowanej
trasie: kibelek, łazienka (zmywasz grzeszny bród i troszkę senność), powrót
do sypialni (zmiana uniformu z nocnego na dzienny), kuchnia, (imbryk,
odkręcić kurek, woda, kuchenka, włączyć gaz pamiętaj włączyć gaz! już kilka
razy zapomniałeś, filiżanki, kawa, nasypać), pokój (łyk gorącej herbaty z
termosu) rzut oka za okno ciemno choć oko wykol zmysł słuchu mówi ci, że pada
i wieje wiatr, termometr; na szczęście 8 stopni nie jest źle... zawył imbryk,
kuchnia, uciszasz tego wyjącego potwora, zalewasz kawę; jakiż miły aromat...
niosąc ją do pokoju wydajesz z siebie okrzyk „kawa!” w sypialni rozlega się
szmer i pomruk niezadowolenia to biedna Zdecydowanie Lepsza Połowa zaczyna
nowy dzień, pokój, donosisz kawę siadasz w fotelu i zapalasz mocnego... szare
komory dostawszy kopa jakby powoli zaczęły swą pracę... „tornister”
zapakować, nie zapomnieć dyskietek, ach jeszcze tamte papiery... w
międzyczasie na stole lądują niezmiennie od lat dwa jaja sadzone, tylko one
mają taki poślizg że jesteś w stanie je przełknąć, przełknąłeś, pierwszy łyk
kawy... niebo w gębie, szare komory jakby jakoś prędzej zaczęły wykonywać
swój mozolny trud wzajemnego napotkania się w tej bezgranicznej przestrzeni,
wymiana kilku zdawkowych i grzecznościowych wypowiedzi, rzut oka na
chronometr, już czas! 5,30, wkładasz sweter, kurtkę, buty, torba na ramię i
opuszczasz przytulną chałupinkę. Uderza cię potworna ciemność, wszystkie
normalne stworzenia które nie zatraciły jeszcze zdrowego rozsądku zaszyte
gdzieś śpią jeszcze smacznie ale nie ty, ty jak zombi leziesz przed siebie na
pamięć a nad tobą szumi miotany wichrem las, wynurzasz się na odkrytą
przestrzeń wiesz to bo wicher trzasnął cię na odlew w prawy policzek, jakoś
jakby bardziej otrzeźwiony leziesz dalej... I cóż do licha cię pcha?
Potrzeba zapewnienia bytu sobie i swym bliskim, obowiązek, solidność,
podporządkowanie się obowiązującym zasadom, demokratyczne reguły kierujące
społecznością, itd. itd. czyli konieczność posiadania szmalu! Tego dobra nad
dobrami!
To są efekty rozwoju naszej wspaniałej cywilizacji. Ech żebyż ona ta
cywilizacja zechciała się zwinąć...
To wykombinowaliśmy my istoty szczycące się posiadaniem rozumu i wolnej woli.
Czy aby na pewno coś takiego posiadamy?

Uczestnicząc w dziele „cudownego” rozwoju nie zapomnijmy o ogrodach...
Tam w ogrodach tlą się jeszcze resztki prawdziwego rozumu i sensu.
A ogrodem jest i warzywniak i park i jakiś „filofikus” w doniczce i las z
całym swym bogactwem fauny i flory powtarzam: z całym! z muchomorami włącznie
one jeszcze wczoraj też były przepięknym ogrodem zanim cywilizacyjna dzicz
roztrzaskała je na strzępy.
Ogrodem jest też i pies i kot leżący na kolanach i nucący cudowne murmurando,
ale i ten biedak z piwnic zamykanych właśnie na głucho, ogrodem jest też i
mysz domowa.
Jest ogrodem kos na czubku drzewa, ale i wróbel pod okapem i prosty karmnik
dla tego wróbla i pająk a nawet ta uciążliwa mucha która jeszcze nie
odleciała do Japonii...
Pamiętajmy o ogrodach! O tych malutkich wysepkach Matki natury i resztkach
zdrowego rozsądku w oceanie naszej wszechwładnej cywilizacji.

Najniższe ukłony!
Coraz bardziej „mjotany” buntem przeciw jedynie słusznym zdobyczom
M.J.



Temat: Kącik rozrywkowy!!
Kącik - numer 58
Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej
spasiona mysz. W jednej łapie trzyma wielki kawał żółtego sera, a drugą ciągnie
za sobą wielkie pęto kiełbasy. Kieruje się do pokoju, skąd rozlega się potężne
chrapanie gospodarzy. Taszczy ten cały majdan z żarciem przez środek pokoju w
stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już prawie przy wejściu do
swej norki, dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki.
Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy:
- Jak dzieci, kurna, jak dzieci!

Przychodzi facet do ZOO i widzi klatkę z lwem. Na klatce napis: "Uwaga, lew
ludożerca!". Lew tymczasem wyluzowany, leży na betonie i liże sobie d..ę. Jakiś
facet pyta opiekuna lwa:
- To lipa z tym lwem. Chyba jest stary albo chory?
- Co pan tam wiesz!
Minął kwadrans; lew zeżarł dwóch policjantów. Facet znów mówi do opiekuna lwa:
- No, to dlaczego teraz leży i liże sobie d..ę?
- Dla zabicia smaku

Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy
prałat pyta parafian:
- Kto ma ptaszka?
Podnosi się las męskich rąk.
- Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka?
Podnosi się las kobiecych rak.
Prałat wkurzony:
- Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
Wszyscy ministranci podnoszą ręce.

II wojna światowa. Marszałek Żukow wychodząc z gabinetu Stalina zdenerwowany,
na korytarzu zaklął pod nosem "A to sk....syn wąsaty!". Ale przed drzwiami stał
oficer ochrony i zareagował natychmiast:
- Co powiedzieliście, towarzyszu?
- Ja? Nic.
- No to wrócimy do gabinetu towarzysza Stalina i wyjaśnimy sprawę - powiedział
oficer.
Gdy weszli do gabinetu Stalina, oficer melduje:
- Towarzyszu Stalin, będąc na służbie usłyszałem jak marszałek Żukow powiedział:
"A to sk....syn wąsaty!".
Stalin popatrzył na Żukowa i zapytał:
- Kogo mieliście na myśli, towarzyszu?
Żukow:
- Jak to kogo? Hitlera!
Stalin zmarszczył brwi, popatrzył na oficera ochrony i zapytał:
- A wy towarzyszu, kogo mieliście na myśli?

Syn pyta ojca: Czy to prawda, że w niektórych krajach Afryki mężczyzna nie zna
swojej żony do momentu, aż się z nią ożeni?
- To się dzieje w każdym kraju, synu...

Spotyka się dwóch facetów: Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już
pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
- No, ale tym razem to był uraz czaszki.
- Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów.

Słuchaj stary! Wczoraj jak jechałem z Twoją żoną samochodem, to opowiedziała mi
taki dowcip, że spadłem z łóżka...

- Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że spałaś z moim mężem?
- Nie.
- Nie spałaś?
- Nie chcę powiedzieć...

Spotykają się dwaj kumple ze studiów.
- Wiesz co, Michał? Jak sobie pomyślę jaki ze mnie inżynier, to się boję iść do
lekarza...

- Tyle się naczytałem o szkodliwości picia, że postanowiłem z tym skończyć!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem.

Jest rok 2009. Kaczyński wchodzi na spotkanie z prywatnymi przedsiębiorcami:
- Jak się macie, moi drodzy? - zażartował Kaczyński, witając się z nimi.
- Świetnie, panie prezydencie - zażartowali przedsiębiorcy.

Anegdoty muzyczne:
• • •
Włoski kompozytor operowy Joachim Rossini (1792-1868) był na koncercie
Franciszka Liszta. W czasie przerwy jeden ze słuchaczy zapytał Rossiniego, co
sądzi o grze pianisty.
- Liszt robi tak wiele, żeby go obserwować, że chwilowo nie miałem czasu go
posłuchać...

• • •
Król portugalski zaprosił Joachima Rossiniego, aby wyraził opinię o jego grze na
wiolonczeli. Po wysłuchaniu utworu wykonanego przez władcę muzyk rzekł:
- Wasza Królewska Mość niewątpliwie gra jak król, który ma tyle innych rzeczy do
zrobienia...

Fąfara odkłada gazetę i mówi do żony:
- Napisali, że co czwarte dziecko przychodzące na świat jest Chińczykiem.
- Bzdura! Kowalski z pierwszego piętra ma pięcioro dzieci i żadne z nich nie
jest Chińczykiem!

Humor z zeszytów szkolnych:
• Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.
• Liść ma taką rolę w życiu, że musi cały czas wdychać i wydychać.
• Gryzoń to zwierzę, które ogryza co tylko może, np. jabłka, zostawiając ogryzki.
• Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.
• Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.




Temat: WYJAZD Z KRAJU CZ. III
pozwole sie nie zgodzic sie z Twoja opinia Sabo, ze watek jest o mnie,
wypowiadalo sie (i wypowiada czasem) juz kilka osob ktore pisaly o sobie
troszke, wiec nie jest to watek tylko o mnie i dobrze zreszta.
Taki Numbat np. sporo o sobie pisal, bardzo ciekawie zreszta, spisuje historie
z zycia wziete i pewnie to On kiedys wyda ksiazke, (kurcze moze nawet o mnie
wspomni :))

Z tego co widac troche ludzi to czyta i napewno z takim samym zainteresowanie
czytaja o Twoich odczuciach i przezyciach jak i o moich. Wyglada na to ze jest
to jakas odskocznia od dnia codziennego i jak ktos napisal pobudza wyobraznie.
Zdaje sobie sprawe z tego ze w Polsce jest duzo rodzin, ktore maja kogos za
granica i mniej wiecej wiedza jak im sie tam zyje, z drugiej jednak strony wiem
ze swoich doswiadczen ze
1) czesto w Polsce jak ktos opowiada o pobycie za granica uwazaja ze sie
przechwala np lub ze jak mu tak tam bylo dobrze to po co tu wrocil
2) czasem faktycznie ludzie koloryzuja swoje zycie w innych krajach (bo nikt
tego zweryfikowac i tak nie moze na ogol)
3) forum ma to do siebie ze jest anonimowe i zarowno autor jak i czytelnicy czy
tez raczej wspolautorzy moga byc tu zupelnie szczerzy (jezeli oczywiscie maja
chec)

To co mnie uderzylo w tym co napisala o Holandii, to jest wlasnie ten latwy
dostep do roznych nazwijmy to "rekreacyjnych obiektow" i fakt ze w innych
krajach zycie to nie tylko i wylacznie praca. Nie wazne czy czlowiek zarabia
bardzo dobrze, dobrze, srednio czy malo, to wlasciwie koszty sa tak
skalkulowane ze go stac na to zeby sobie w cos pograc, trenowac czy tez miec
mozliwosc podrozowania i poznawania dalszych czy blizszych zakatkow.
W Polsce niestety to wszysko postawione jest na glowie, nawet Ci ktorzy niezle
zarabiaja musza na roznych (podstawowych rzeczach w innych krajach) oszczedzac.
Ci ktorzy zarabiaja srednio (na polskie warunki oczywiscie) wlasciwie zyja od
wyplaty do wyplaty i ciezko nawet wygospodarowac na wyjscie do kina czy KFC z
rodzina bo to juz jest duzy wydatek (wyjscie do kina np 4 osobowej rodziny to
wydatek rzedu 100 zl)
Jadac dzisiaj do pracy autobusem (jak codzien zreszta) podziwialam conajmniej 4-
5 duzych rekreacyjnych terenow po drodze, pieknie zadbanych, z boiskami,
laweczkami, toaletami, pieknymi roslinami itd itd. Tereny sa naprawde piekne i
duzo, co po pewnym czasie staje sie dla nas niedostrzegalne, dla mnie jeszcze
teraz jest to cos co wywoluje usmiech na twarzy. Bo jezeli kogos nie stac na
kino np to moze wziac cala rodzine, pograc tam w pilke, popuszczac latawce,
zrobic sobie pic-nic lub tez poganiac sie w berka.

Kiedys juz pisalam ze znalezlismy tu "polski las" sa tam porobione fantastyczne
sciezki rowerowe,gorki, zakrety, przez las na otwartej przestrzeni itd itd. cos
dla kazdego. Szerokie alejki do spacerowania itd. Inna sprawa jest to ze np
jest napisane ze nie ma tam koszy na smieci i prosze o zabieranie smieci ze
soba, przjezdza tam mnostwo ludzi, i wyobrazcie sobie ze faktycznie tych smieci
nie ma, ze ludzie jezdza rowerami w wyznaczonym kierunku jazdy, ze konmi jezdza
tam gdzie sa do tego wyznaczone tereny itd itd, do czego zmierzam - otoz do
mentalnosci i wychowania, tutaj jakby kazdy ma wpojone poszanowanie dla
drugiego czlowieka i wspolnej wlasnoci. O dziwo nawet grafitti nie widzialam
nigdzie. Organizowane sa tez czyny spoleczne (nam to sie zle kojarzy ale tutaj
ludzi to laczy) w rodzaju zbierania smieci z plazy np, wycinania lub sadzenia
itd. rowniez bardzo rozwinieta jest praca spoleczna. Zdaje sobie sprawe z tego
ze jest tu duzo wiecej ludzi ktorzy maja wolny czas i moga go poswiecic ale
jest tez to cos co wpaja sie ludziom od malego, i to zdecydowanie procentuje.No
coz warunki zycia ksztaltuja swiadomosc spoleczenstwa i naprawde mozna sobie
tylko zyczyc zeby w Polsce to jak najszybciej zaczelo sie poprawiac.

Jezeli chodzi o goscinnos czy tez antygoscinnosc, to faktycznie jest to inaczej
rozumiane niz w Polsce, ale napisz jak to wyglada w Holadnii, bo pomimo ze to
tak blisko ja wlasciwie malo slyszalam na ten temat.

pozdrawiam cieplutko




Temat: Pozdrowienia ze Szrenicy
>Pamiętasz ten śnieg w czasie postoju wyciągu ?.

Witaj Regencie !

Oczywiście, że pamiętam doskonale, że zmarzłem,
na tym pojedynczym tamtymi czasy krzesełku którym jechało się w górę.
Na nogach miałem szmaciane tenisówki, a w plecaku tylko jakiś tam sweter.
Zmarzłem jak czort.
A cała jazda rozpoczęła się w sprzyjających jesiennych warunkach.
Pamiętam, że jazdą pierwszą częścią wyciągu,
który wtedy prowadził nad świerkowym młodnikiem,
z którego po trzydziestu latach wyrósł pokaźny las,
pokonaliśmy bez żadnych niespodzianek.
Kłopoty rozpoczęły się po przesiadce na jego drugą część, gdzie nagłe załamanie
pogody,zimno i chwilowa śnieżyca dała nam trochę popalić.

>Od tego czasu bez pół litra nie ruszam się w góry.

Ja już wtedy nosiłem w plecaku butelkę gorzały, raczyłem się jej zawartością
siedząc na unieruchomionym wyciągu, sądząc, iż będzie mi trochę cieplej.
Skutki tej kuracji były oczywiste. Po zejściu z wyciągu na Szrenicy byłem już
wesoły i zadowolony z życia. Gorzałą która pozostała w butelce częstowałem
pograniczników,którzy pilnowali co by młodzież nie wybrała wolności
w Czechosłowacji.
Pili ją chętnie, bo też im pewnie było zimno, a co najważniejsze
była „serwowana” gratis.
A o zdarzeniu z serem już pisałem. Należy jedynie jeszcze dodać,
że po niezręcznym jego nie złapaniu przez M.P., poczucie przyzwoitości
i odpowiedzialności w stosunku do koleżanek i kolegów zmusiło mnie do jego
poszukiwania.
Znalazłem go w rosnącym poniżej schroniska dzikim rabarbarze, który o dziwo
dalej tam rośnie.
Pamiętam również tańce jakie się tam wtedy odbywały, oraz skutki tamtego „życia
towarzyskiego”.
Wypadki od pewnego momentu potoczyły się szybko, łącznie z bijatyką
z goprowcami i miejscowymi,finałem której była barykada pokoi, w których
mieszkaliśmy.
Drzwi zabarykadowaliśmy od wewnątrz łóżkami i dopiero wtedy nasz wychowawca
z wielką ulgą stwierdził, że teraz inni mogą nam naskoczyć.
Jakie było jego zaskoczenie gdy największy zabijaka H.S. wszedł jako ostatni
do pokoju przez „zabarykadowane” drzwi, które otwierały się ................ na
zewnątrz pokoju.
Poranną ucieczkę ze schroniska przez okno też pamiętam.

W ostatnie wakacje, byłem tam wszędzie.
Również na Snieżce, odwiedziłem schronisko pod Śnieżką, Samotnę, które leży nad
malowniczym górskim jeziorem, gdzie nocowaliśmy wtedy w pierwszym dniu
wycieczki.

>Dziękuję za fotki, niestety mnie się żadne nie zachowały z tamtych czasów.

Zdjęć z tych wczasów mam dużo, prześlę Ci je niebawem tylko muszę znaleźć
trochę czasu do ich „obrobienia”.

Czy pamiętasz, kto robił te zdjęcia po zakończeniu szkoły przed jej budynkiem.
A dlaczego tam nie ma nas wszystkich.

Pozdrowienia dla całej Twojej rodziny,
Franusia również.




Temat: Kwiecien 2004, cd. 3 :)
co u nas sie dzialo...opowiesc
postaram sie jak najwiecej nastukac, bo mala jeszcze spi....jak sie nie uda, to
zawsze moge dokonczyc wieczorkiem.

Ok zaczynam.
jak wiecie bylismy prawie miesiac w Polsce, ah jka bylo cudownie, zuzia oczkiem
w glowie dziadkow i babc, ktore jak tylko mogly to mnie wyreczaly, ale i tak
nie poszalalam, poniewaz mala karmie caly czas piersia i na dobranoc , na
dziendobry i w nocy...w ciagu dnia mamy juz stale posilki. Troche sie z tego
powodu zdolowalam, bo wychodzac na impreze patrzylam na zegarek, aby przed 24
przybyc do domciu, a przewaznie bylo tak, ze stawalo sie wesolo i ciekawie, a
tu trzeba bylo sie ubierac i szorowac do domciu...Raz tak bylo super a ja znow
kurteczka i papa wszystkim, przychodze przed 24...a mala spi, i tak sobie snila
az do 2.00 w nocy. Nie pytalam ich jak bylo dalej, aby nie bylo mi
przykro..taki z malej psikus. Jednak zaczelam sie zastanawiac co zrobic, bo
jedzonko ostatnie po kapieli miedzy 19 a 20..a potem spanie do 24 i znow
jedzenie, potem okolo 4, potem nad ranem, wiec duzo tego..a mala jak pamietacie
jest z tych pierwszych forumowych dzieci. Wiedzac , ze mleko matki sie trawi
szybciochem, zaczelam wprowadzac jje powoli oprocz piersi wieczorkiem kaszke
lub kleik ryzowy...sukcesywnie zmniejszalam ilosc mleka swego, na kozysc kaszki
i udalo sie...mala od dwoch dni zasypia bez piersi po zjedzeniu kolacyjki i spi
do 2 bez przerwy. Dla mnie i dla niej to wspaniale, bo zarowno ona miala
pobutki w nocy jka i ja...a potem oczeta na zapalki. Nastepny posilek wypada
juz nad razenm okolo 6...Wiec nadal dwa razy dostaje piers na 6 posilkow na
dobre...Jak myslicie, czy to wystarczajaco.???? Podaje jej tez jogurciki,
serki, jajka...chyba ma wystarczajaco nabialu????Prosze o opinie....
Co do jedzenia to jakos gatujac trudno zwiekszac mi repertuar warzyw i owocow,
bo swiezych brak, wiec marchewka i rodzime warzywa to podstawa. Czekam na
wiosne i lato....
Co do chleba i skorek, podaje malej ale nie w jakis mego ilosciach...nie wiem
do konca co sadzic o tym glutenie i nie wiem jaka sa obiawy tej choroby. Jak
macie jakeis informacje to prosze, napiszcie!!!!

Z dobrych wiesci, zaczelam prac w normalnym proszku i mala nie ma uczulenia, a
jak pamietacie, dostala na poczatku ran po Loveli, wiec alergia na detergenty
poszla w las i nie musze sie juz babradz z platkami mydlanymi....Piore takze w
plynie do prania i plukania, ale staram sie miec zawsze te sensitive.

A co do nowosci wyczynowych mej coruni, to raczkowanie mamy juz opanowane
perfekcyjnie od dlugiego czasu, wstawanie takze, teraz czas na chodzenie..ale
mala narazie robi dwa kroczki przy scianie, meblach i siada na tylek.
Najsmieszniejszy jest widok, jak sobbie siedzi na jednym kolanku...czytajcie
pozycja mezczyzn kleczacych w kosciele i z takeigo ulozenia ciala, probuje sie
wyprostowac, ale jeszcze nie jest silna aby to uczynic.

co do slowek, to ani mama, ani tata...nic z tych rzeczy...za to dia, dia, gia,
ko, lo...i inne..no coz, chyba bierze nas na przetrzymanie.

problem mam z mala jak ubieram jej pampersa, wywraca sie na brzuszek jak tlyko
moze, nie wiem, czy jakos nie ma urazu, moze ktos ja raz zle przebral...to samo
w wannie tylko siedzi, albo lezy na brzuszku...na plecach jak chce ja polozyc,
to ma strach w oczach i od razy jest placz....

Bedac w polsce jakos pilnowalam aby raczki nie byly glowna atrapa dla malej,
zreszta rodzinka wie, ze jestem tuta sama i dzieki Bogu..mama nie nauczyla sie
raczkowego nawyku, potrafi sie sama bawic....

ok obudzila sie i syrenka daje....

buziaczki sorki za literowki, ale spieszylam sie aby napisac Wam jak
najwiecej...

a co do nocnikow????Czekam na opinie



Temat: parking dla gosci
space333 napisała:

> Witajcie zaniepokojeni przedluzajaca sie budowa sasiedzi. Bywam na budowie od
> czasu do czasu. Moze nie na, ale w okolicy bo przeciez nigdzie nie wolno
> wejsc!!! Udalo mi sie byc w srodku raz przez 5 minut - bodajze w lipcu.
> Dzieki bogu mamy koniec listopada... i jak mieszkania nie ma tak nie ma.

czy coś jest niezgodne z podpisana umową? Zgodnie z nią możemy mieszkania
odebrać nawet w maju i wszystko będzie zgodnie z prawem ...

>
> Mnie niepokoi sposob zagospodarowania terenu wokol budynku i brak miejsc
> parkingowych na zewnatrz - chociazby dla gosci.

parking wzdłuż Powsińskiej przy budynku URM - jedynie w godzinach pracy pełny.
Może się zmienic po zasiedleniu budynku za sprawą tych, dla których
nie "starczyło" garaży ;-PPPP; przy Best Mallu, na Idzikowskiego. Poza tym
przystanek MPK jest o krok. To nie jest Mysiadło czy inny Kabacki Las ...

Czy ta slepa uliczka, ktora
> biegnie wzdluz budynku to jest chodnik? czy ulica? Dzis tam bylam i co?
> uliczka ta jest zablokowana przez jakies betonowe pseudokwietniki!

W opisie inwestycji jest mowa o klombach, więc są to obiecane klomby ... Poza
tym nie jest to uliczka, a promenada. Swego czasu zastanawiałem się kiedy
zacznie się "problem" parkowania samochodów na rzeczonej ...

Moze nawet
> z meblami nie bedzie mozna podjechac po swoja klatke.

A nie prościej zrobić to windą z garażu ...
>
> Juz nic nie bede mowic na temat slownosci cataliny i podawania informacji na
> temat zakonczenia budowy - co tydzien o tydzien pozniej (zaczelo sie to mniej
> wiecej w koncu wrzesnia).

Mi tam na wiosnę powiedzieli żebym spodziewał się odbiorów w grudniu a kluczy w
styczniu, więc nie spotkałem się z niesłownością ...
>
To kto i kiedy te kable przykryje w
> koncu odpowiednim urzadzeniem???

Jak będziemy tam mieszkać to będą przykryte, bo groziłyby porażeniem. Na razie
nie mieszkamy ...
>
> To po jakiego grzyba te trawe bylo klasc i drzewka sadzic? Co mi po tej
> trawie??? i tak zime mamy to raczej wymarznie....
Mnie się podoba. Nawet dużego świerka zasadzili

> potrafi - trawe bez potrzeby rozlozyc za siatka..

i najlepiej ogrodzić murem z drutem kolczastym na szczycie

>
> pozdrawiam
> jesli macie jakies wiadomowsci na temat beznadziejnie zagospodarowanego
> terenu wokol budynku,

co zatem Twoim zdaniem jest zagospodarowaniem "nadziejnym"?

lub jakies informacje dotyczace oddania nam mieszkan,
> to podzielcie sie nimi prosze

patrz wyżej ...

p.s. ceny mieszkań cały czas idą w górę, może warto rozważyć sprzedaż ....



Temat: Dlaczego "PRUSKIE POWIERNICTWO" ma racje ....
> i po prostu zajrzano w protokol poczdamski

Na powojenny lad prawny sklada sie nie tylko protokol poczdamski. Ustalenia z
Casablanki, Teheranu i Jalty tez miely miejsce. Postanowiono miedzy innymi, ze
jedno z panstw alianckich Polska odda innemu aliantowi ZSRR prawie polowe swego
terytorium. I odda je nie w ramach reparacji wojennych za przegrana kampanie
wrzesniowa. Co do charakteru przemian i praw wlasnosci nie moglo byc
watpliwosci. Wlasnosc Polakow wiadomo, ze miala byc tam znacjonalizowana i
zkolchozowana. Ewentualnie w zastepstwie repatriacji do Polski jej obywatele
mogli liczyc na zeslanie i unicestwienie na Syberii. Mocarstwa zachodnie nie
pytaly sie o zgode narodu polskiego i nie przeprowadzalo w tej sprawie
referendum na terenie Polski. Bylo cos za cos.

> gdzie po
> uwaznym przeczytaniu mozna stwierdzic, ze w odniesieniu do Polski:
> - alianci nie postanowili wypedzen, a tylko uznali, ze konieczne
przesiedlenia
> ludnosci niemieckiej z terenu Polski powinny byc przeprowadzany w sposob
> zorganizowany i humanitarny;

To jak mam rozumiec "konieczne przesiedlenia ludnosci niemieckiej". Alianci to
postanowili czy sie temu przeciwstawiali? Czy tez koles nie rozumie dosc
prostego tekstu, ktory sam cytuje?

> - o tym, ze alianci podejmowali ta decyzje w obliczu trwajacych wypedzen
> swiadczy umieszczone w tychze protokolach wezwanie do zaniechania wypedzen do
> czasu przygotowania organizacyjnego przesiedlen

Czy przesiedlenie z 5 minutami na zabranie rzeczy jest niezorganizowane? Ono
jest zorganizowane dokladnie tak samo jak u ceniacych organizacje Niemcow i im
wspolczesnych Sowietow. Czy mowa byla o ilosci wagonow restauracyjnych czy o
organizacji? Podstawienie wagonow otwartych przy 40 stopniowym mrozie moglo byc
takze dobrze zorganizowane. Mogli ich dostarczyc wiecej z zachodnich stref
okupacyjnych.

> - postanowienia te odnosily sie do terenow Polski, wiec nie do ziem
niemieckich
> przekazanych Polsce pod administracje, ktore nb. wylaczone byly spod
obowiazku
> reparacyjnego

Czyli z Ziem Odzyskanych nie trzeba bylo przesiedlac w sposob zorganizowany.
Wypedzenie na kruchy lod Baltyku byloby wiec wlasciwym postepowaniem. Po to
bijesz piane?

Byc moze nie zauwazasz, ze alianci mogli uznac, ze ziemie przekazane Polsce
stawaly sie polskimi i dlatego obowiazek reparacji z nich stawal sie
bezsensowny, bo reparacje musialaby placic pokrzywdzona Polska. Ziemie na
wschod od Laby sa pod niemiecka administracja od powiedzmy 1000 lat. Nie sa to
jednak ziemie niemieckie. Za ich eksploatecje Niemcy powinni Slowianom zaplacic
odszkodowanie, jak za bezprawne uzytkowanie. Nie widzisz w jakie bzdurne
rozumowania wpedzasz sie bezmyslnie powtarajac lgarstwa ziomkowstw?
Rozroznianie pomiedzy administracja a panstwowoscia jest co nieco aberacyjne.
Panstwo jest suwerenne ja jakims terytorium. Nazwanie tego zastepczo
administrowaniem nic nie zmieni.

> - przejmowanie mienia prywatnego na poczet reparacji wojennych jest
> niedozwolone

Napisales, ze tereny te byly wylaczone spod reparacji. Mienie wiec bylo
przejmowane w ramach regulacji terytorialnych, ktore nie mialy nic wspolnego z
reparacjami. Kula w plot.

> alianci zachodni zostali oszukani przez wladze ZSRR i Polski

Polacy zostali oszukani w 1939 i w Jalcie. No i co z tego? Ja to mowie a nie
jakis Byrnes.

> dokumentowaniem zbrodni popelnionych na wypedzanych

Jankesi sprzedali Polske w Jalcie. A dokumentowaniem zbrodni popelnionych na
Polakach, przykladowo Katyniem, nie bardzo chcieli sie zajmowac. Teraz mowia o
polskich obozach koncentracyjnych. Co niby ma z tego wynikac?

> Rozmowy, dyskusje, wymiana pogladow maja wtedy jakas wartosc, gdy oczysci sie
> je z mitow.

Zgoda. Zastepowanie jednych mitow drugimi jednak nie zmienia sytuacji.

> O ich szczegolnej podlosci, o nedzy tej ich moralnosci swiadczy
> wlasnie zaslanianie sie jakimis urojonymi decyzjami aliantow.

Jasno wyrazone. Zyskales juz poparcie Niemcow na zbrojna rewizje historii? Bo
jezeli nie zyskales takiego poparcia to gadaj sobie zdrow. Aliantom zchodnim
nie chcialo sie przelewac krwi swoich zolnierzy aby zawczasu doszli do Pinska i
Baranowicz. Pohandlowali w zamian za to cudzymi terytoriami. Po odszkodowania
zwracaj sie do nich. Decyzja bylo niedotrzymanie zobowiazan sojuszniczych wobec
Polski. Inne decyzje sa jedynie pochodna tej decyzji. Sadzac po faktach decyzje
byly. Nie unicestwi ich nazywanie ich urojonymi.

Zwaz, ze nastepnym razem wypedzeni moga spotkac sie z bardziej "zorganizowanym"
traktowaniem. Moga byc przewozeni przez cala zime na Kamczatke. Za kopanie
grobow w tundrze beda musieli bardzo drogo placic. Nie wiem czy przy
odpowiedniej organizacji starczy im funduszy. Odszkodowania za zanieczyszczanie
srodowiska wiecznej zmarzliny moga byc nie do wyplacenia. Nauka nie idzie w las.




Temat: Statek holenderskiej organizacji Kobiety na fal...
BDB Z IDEOLOGII!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Gość portalu: biolog napisał(a):
> Zygota - ma osobny zestaw genów i w związku z tym jest
> niezależnym organizmem.

PANTOFELEK TEŻ JEST 'NIEZALEZNYM ORGANIZMEM'

Ponieważ są to geny ludzkie - jest
> człowiekiem,

O BYCIU CZLOWIEKIEM NIE DECYDUJE TYLKO MATERIAL GENETYCZNY,
REKA LUB UCHO TEZ MA MATERIAL GENETYCZNY ' LUDZKI' A NIE JEST
CZLOWIEKIEM

tyle, że na wczesnym stadium rozwoju (jego cechy
> anatomiczne i fizjologiczne są zapisane w materiale
genetycznym
> i rozwijają się).

TAK I KIEDYS ROZWINA SIE W CZLOWIEKA ALE DOPIERO SIE ROZWINA, A
JAK PISALEM POPRZEDNIO TYLKO POSIADAJA TAKI POTENCJAL
TAK SWOJA DROGA TO NA BAZIE OBECNEJ WIEDZY TEZ Z REKI MOZNA
ZROBIC CZLOWIEKA, NIE MOWIAC JUZ, ZE Z KOMORKI JAJOWEJ

> Dwulatek też nie może się krzyżować z innymi ludźmi, a nikt
ne
> odbiera mu prawa do bycia człowiekiem.

DWULATEK PRZYNAJMNIEJ JEST DZIECKIEM
DZIECKO
Nowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA

"DZIECKO, człowiek w pierwszym okresie postnatalnego rozwoju
osobniczego, od chwili urodzenia do zakończenia procesu
wzrastania"
A DZIECKO JEST 'DOPIERO' OD URODZENIA

> Gdyby za człowieka brać
> tylko osobę o ukształtowanych w pełni cechach anatomicznych i
> fizjologicznych to stawalibyśmy się ludźmi dopiero w wieku
nastu
> las (a niektórzy nigdy).

2 LETNIE DZIECKO POSIADA CECHY ANATOMICZNE I FIZJOLOGICZNE
DOROSLEGO CZLOWIEKA A KILKUTYGODNIOWY ZARODEK NIE( ZOBACZ
BIOLOGU JAK WYGLADA KILKUTYGODNIOWY ZARODEK A JAK 2 LETNIE
DZIECKO)

ROWNIEZ 2 LETNIE DZIECKO W CZYM Z PEWNOSCIA PRZYZNASZ MI REACJE
BIOLOGU POSIADA PONIZSZE CECHY A ZYGOTA NIE:

ZYGOTA NIE JEST CZLOWIEKIEM,PONIEWAZ:
-NIE CZUJE
-nie mysli
-nie wytwarza fal mozgowych
-nie ma samoswiadomosci
-NIE CZUJE BOLU, PRZYJEMNOSCI, ZLOSCI ITD
MA TYLKO POTENCJAL TEGO - I CO Z TEGO POTENCJAL MA TEZ PLEMNIK
I KOMORKA JAJOWA, A NIKT NIE KRZYCZY,ZE ONANOSTA TO MORDERCA A
KOBIETA WYRZUCAJACA PODPASKE DO SMIETNIKA TO MORDERCZYNI.
JEZELI COS MA POTENCJAL BYCI CZYMS TO MIMO WSZYSTKO TYM JESZCZE
NIE JEST- JEZELI 10 MA POTENCJAL BYCI 18 TO i tak w wieku 10
lat nie moze np. miec prawajazdy czy tez dowodu osobistego.
Ze plemnik posiada material genetyczny i potencjal bycia
czlowiekiem nie znaczy to nawet ze bedzie z niego zygota.
10 latka za kradziez nie sadzi sie tak jak 18 latka chociaz ma
potencjal bycia nim.
Pijaka ktory ma samochod nie karze sie za jazde po pijanemu
wtedy gdy jest jeszcze 10 metrow od samochodu i jeszcze do
niego nie wsiadl,odpalil i ruszyl itd,itd.

A 2 LATEK TAK, WIEC 2 LEATK MA WIECEJ WSPOLNEGO NAWET Z TAMTA
DEFINICJA GATUNKU NIZ ZYGOTA
>
> Twierdzenie, że zygota jest częścią organizmu matki jest z
> punktu widzenia biologii IDIOTYCZNE.

JA TAK JESZCZE NIE TWIERDZILEM, ALE Z CALA PEWNOSCIA MOZNA
STWIERDZIC, ZE ZYGOTA JEST W PELNI ZALEZNA OD ORGANIZMU MATKI I
NIE MOZNA JEJ WYDZIELIC I WYHODOWAC Z NIEJ CZLOWIEKA, WIEC NIE
POTRAFI ZYC BEZ TEGO ORGANIZMU MATKI.CZY NIE JEST JEGO CZESCIA?
NIE JEST MATKA PORADZI SOBIE BEZ TEJ CZESCI? A ZYGOTA NIE.




Strona 2 z 3 • Znaleźliśmy 153 postów • 1, 2, 3